memoramus

STOWARZYSZENIE WSPÓŁPRACY ZE WSCHODEM

facebook_page_plugin
 Przekaż
1%
swojego podatku na 
Stowarzyszenie Memoramus
KRS 0000256353

Katyń 2008

dyrektor VI LO - Karol Seifert
Audycja radiowa

Rozmowa z Eugeniuszem Boguszem, Polakiem z Grodna na Białorusi - historykiem, doktorantem na Uniwersytecie Łódzkim w Polsce

Dlaczego chciał pan jechać do Katynia?

Po pierwsze dlatego, że jestem Polakiem, to przede wszystkim, po drugie jestem historykiem. To było od dłuższego czasu moje marzenie, tym bardziej, że mój profesor, mój promotor Albin Głowacki jest specjalistą w tej dziedzinie (…).

Jak Pan się dowiedział o historii Katynia?

Z domu rodzinnego, zaczął o tym mówić ojciec. Moja babcia, jego mama, która mieszka tuż przy granicy z Polską, zawsze była nastawiona antyradziecko, miała przez to problemy w kołchozie, gdzie pracowała i ona od dawna mówiła, że Katyń to jest zbrodnia radziecka i przekazywała to swoim dzieciom, a nasi rodzice przekazywali nam, że to jest zbrodnia radziecka, gdzie zginęło wiele tysięcy Polaków i to jest zbrodnia popełniona nie tylko tu w lesie katyńskim, ale i w innych rejonach ZSRR.

(…)

Czy wiadomo, gdzie na Białorusi mogą być pochowani Polacy?

Te najbardziej masowe groby to oczywiście wiadomo, gdzie są, wiadomo z jakich więzień rozstrzeliwano ludzi. Nie wiadomo, ilu Polaków zamordowano w Kuropatach, ale wiemy, że bardzo wielu. Gorelik, dziennikarz, napisał książkę „Kuropaty- polski ślad”, gdzie można już odnaleźć sporo osób z naszych rejonów, czyli z grodzieńszczyzny. 

Pana pierwsza refleksja po pobycie na Polskim Cmentarzu Wojennym?

Uczucia miałem różne. Byłem przygotowany na to, co zobaczę, oczywiście to robi wrażenie ogromne, podobne do tych wrażeń, które miałem na Majdanku, czyli w obozie koncentracyjnym niemieckim. To jest bardzo wzruszające, że znalazłem nazwisko Bogusz; ja też noszę to nazwisko i tam właśnie zginął Polak z Wołynia, można byłoby poszukać, kim naprawdę on był. No i oczywiście ten grób, który jest poza terenem ogrodzonym, ten grób, w którym nie były przeprowadzone ekshumacje (…), właśnie to miejsce najbardziej chyba człowieka dotyka. Widać tę rozpadlinę, trudno opisać to w słowach, dlatego że to są nasi krewni, to są nasi rodacy, to jest inteligencja, jestem już nauczycielem akademickim i jak czytam, że wśród zamordowanych jest tak wielu nauczycieli to po prostu wzrusza mnie bardzo, że ludzie którzy oddawali życie za Polskę, pracowali w tym samym zawodzie, w którym ja też pracuję.

Czy w Katyniu człowiek może zapomnieć, że jest historykiem i odbiera wszystko nie jak naukowiec, ale bardzo emocjonalnie?

(…) Każdy historyk na pewno, jeśli jest Polakiem, przeżywa to wewnątrz siebie bardzo głęboko, jest  na początku zbulwersowany i oburzony tym, że takie coś miało w ogóle miejsce, ale trzeba też szukać w sobie przebaczenia, nauczyć się też przebaczać i znaleźć jakieś rozwiązanie. Jest też oczywiście ból z tego powodu, że tak wielu Rosjan nie jest świadomych tego, czego dopuścili się ich przodkowie i nawet dziś słyszałem tutaj od miejscowych, że niektórzy do tej pory uważają, że to była zbrodnia hitlerowska.

Dlaczego Rosjanie odpychają prawdę od siebie, nie chcą rozmawiać, nawet jeśli uznają, że to zrobili Sowieci? Dlaczego nie chcą pamiętać?

Nie chcą z tego względu, moim zdaniem, że oni tego nie utożsamiają z ich własnym pokoleniem. Twierdzą, że to były zbrodnie stalinowskie, zbrodnie wierchuszki partyjnej, zbrodnie NKWD. Uważają, że nie mogą odpowiadać za zbrodnie innych, obcych im ludzi.

(z nagrania Marii Łączkowskiej-radio Emaus)

Podróż w głąb własnej polskości…

 „Polski Cmentarz Wojenny Katyń” – miejsce, w którym pod kilkumetrową warstwą ziemi spoczywają prochy polskich oficerów. Po 68 latach stoimy tu, gdzie stali oni „nim padły wystrzały”… Wyobraźnia odmawia posłuszeństwa, oniemiali nie znajdujemy słów, którymi można by opisać odwagę, wytrwałość, doznane z rąk Sowietów upokorzenia i cierpienie… Więc to tutaj? Te same drzewa, nieopodal ta sama rzeka drwiąca z Heraklita, a nawet willa na skraju lasu, choć już nie taka sama, to jednak „ta sama”… Kwietniowe słońce kpi sobie z naszego smutku. Czy naprawdę „jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi”?! Nasza pielgrzymka na Golgotę Wschodu rozpoczęła się rankiem 25 kwietnia 2008 roku przed Poznańskimi Krzyżami, a skończyła pod rdzawo-krwawymi tablicami w Katyńskim Lesie.

    W czasie podróży przez Białoruś raz jeszcze mogliśmy zapoznać się z artykułami prasowymi, fragmentami oficerskich dzienników i wspomnieniami rodzin pomordowanych w Katyniu żołnierzy. Teraz te wspomnienia, karmione cyrylicą nazw mijanych miejscowości ożyły i raziły swoją zwyczajnością.

     Rankiem 28 kwietnia 2008 roku udaliśmy się na stację kolejową Gniezdowo i po krótkiej uroczystości autokarami odjechaliśmy w kierunku Memoriału. Tegoroczny Marsz liczył około trzystu osób, wśród nich znaleźliśmy się my – uczniowie wielkopolskich szkół i przedstawiciele młodzieży rosyjskiej. Na czele kolumny marszowej szli licealiści niosący  biało-czerwony transparent, za nimi umundurowani kadeci reprezentujący stronę rosyjską, a następnie młodzież z obu krajów.  Każdy z Polaków w milczeniu niósł ze sobą znicze, flagę narodową, chorągiewki z herbem Poznania lub Wielkopolski. Uczniowie rosyjscy nieśli także flagę Rosji i małe chorągiewki swego państwa.

     Uroczystość rozpoczęła się przywitaniem uczestników przez dyrektora Państwowego Kompleksu Memorialnego „Katyń” Igora Grigoriewa; w dalszej kolejności głos zabrali: wicegubernator Obwodu Smoleńskiego Oleg Draganow, przewodniczący Sejmiku Województwa Wielkopolskiego Lech Dymarski, wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego Leszek Wojtasiak. Wspólnie apelowali o pamięć o sowieckich zbrodniach oraz polsko – rosyjskie pojednanie. Niezwykle ekspresyjne okazało się przemówienie przedstawicielki Rosyjskiego Stowarzyszenia Ofiar Bezprawnych Represji Politycznych Lidii Turczynkowej, która odważnie wskazywała na ogrom dokonanej zbrodni i napominała, by już nigdy nie dopuścić do podobnych tragicznych wydarzeń. Mówiła: „nigdy nie pozostaniemy obojętni wobec tego problemu”.

     Wystąpił też Wincenty Dowojna – syn zamordowanego w Katyniu oficera. To właśnie jego słowa wywarły na nas największe wrażenie. W swym przemówieniu prezes Stowarzyszenia MEMORAMUS odwołał się bowiem do osobistych doświadczeń. Kiedy mówił o uczuciach związanych z 68. rocznicą zamordowania swego ojca; o obecności Rosjan, którzy nie tylko umożliwili organizację obchodów, ale i czynnie wzięli w nich udział, niejednemu z nas oczy zaszły łzami. Patrząc na nas dodał, iż dumny jest z poczucia naszej świadomości narodowej. Wydaje się, że dopiero wówczas wielu z nas tak naprawdę zrozumiało, co to znaczy być Polakiem i że nawet w czasach posthistorycznych – jak XXI wiek nazywają niektórzy intelektualiści – można być patriotą w najlepszym znaczeniu tego słowa.

     Na koniec oficjalnych przemówień przed cmentarną bramą jedna z naszych koleżanek z XX LO, na ręce dyrektora Memoriału przekazała od swojego ojca symboliczny dar  - rogatywkę wykonaną według wzoru z 1936 roku, jaką m.in. nosili pomordowani w Katyniu oficerowie. Na znak pojednania i definitywnego zamknięcia przerażającej przeszłości podaliśmy młodym Rosjanom dłonie.

     W drugiej części uroczystości przemaszerowaliśmy na rosyjską część Memoriału, pod krzyż, gdzie kapłan prawosławny w języku rosyjskim odprawił krótkie nabożeństwo. Po wspólnych modlitwach w niezwykłej atmosferze kadeci smoleńscy złożyli kwiaty pod prawosławnym krzyżem, Polacy zapalili znicze. Był to czas indywidualnych refleksji i chwila łączenia się z umarłymi modlitwą. W tym też miejscu naszym oczom ukazały się potężne sosny, które poruszane delikatnym wiatrem zdawały się przekazywać naszą modlitwę wyżej i wyżej… Nawet teraz, gdy wracamy wspomnieniami do tych chwil, czujemy na ciele dreszcz a na twarzy chłodny oddech katyńskiego lasu... Jak wiele niezwykłych emocji mogło zaledwie w kilka sekund wydobyć się z wnętrza naszych dusz… 

     Po skończonych modłach cerkiewnych kolumna skierowała się w stronę polskiej części Lasu Katyńskiego, a sam przemarsz, z uwagi na nieekshumowane groby pomordowanych Rosjan, odbywał się po położonych kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią kładkach. Każdy z nas stąpał po nich z ostrożnością i obawą, by nie naruszyć spokoju znajdujących się tutaj prochów. Pochód pogrążonych w zadumie Polaków i Rosjan zakończył się przy ołtarzu na Polskim Cmentarzu Wojennym. Tutaj też, w całkowitym milczeniu zapaliliśmy znicze. Skupieni, usłyszeliśmy własne myśli, a bijący dzwon, wciąż i wciąż uderzając swym sercem w spiż, nie mógł nadążyć za gonitwą naszych myśli…

Patrząc na dziesiątki zniczy i powiewające biało-czerwone flagi raz jeszcze mogliśmy powrócić pamięcią do „naszych zmarłych” – odnalezionych tabliczek z imieniem i nazwiskiem wielkopolskich oficerów. Było to niezwykłe wyzwanie, skłaniające do indywidualnej refleksji i wywołujące łzy, których nie mógł osuszyć wiatr wiejący od pobliskiego Dniepru.

     Pragniemy podziękować organizatorom, sponsorom i opiekunom wyjazdu do Katynia (dokąd zapewne sami nie zdołalibyśmy dotrzeć), bo przecież dzięki nim właśnie otrzymaliśmy niepowtarzalną okazję świadczenia o tragicznych zdarzeniach z kwietnia 1940 roku.

     Dziś, wzbogaceni wiedzą na temat sowieckiego mordu i bezpośrednimi przeżyciami, rozpoczynamy dzielić się z innymi tym, czego doświadczyliśmy. Nie bójmy się poznać całej prawdy, w końcu tylko ona ma dar uświadamiania, jak kruche jest ludzkie życie… Musimy zadbać o to, by po ofiarach katyńskiej zbrodni pozostało coś więcej, niż tylko Herbertowskie „guziki” za szybą muzealnej gabloty.

opracowanie:

 Patrycja Walkowiak, XIVLO

 Karolina Średzińska, XX LO

 Maciej Leciński, XX LO

Mówią Rosjanie…

Mówią Rosjanie…}

Lidia Turczynkowa – Rosyjskie Stowarzyszenie Ofiar Bezprawnych Represji Politycznych

(wystąpienie podczas otwarcia II Marszu Pamięci)

     W latach trzydziestych ubiegłego wieku w obwodzie smoleńskim około 76 tysięcy ludzi było represjonowanych. W dokumentach tego nie odnotowano, był taki przykaz, żeby miejsca rozstrzelania były nieznane, ale przypuszcza się, że ok.6 tysięcy osób, które przeszły przez smoleńskie więzienie, zostało pochowanych tu, w katyńskim lesie. I dlatego Katyń to nie tylko wasze cierpienie, wasz ból, nie tylko nasze złamane losy, nie tylko nasze ukradzione dzieciństwo i zniszczona młodość. Katyń to bardzo złowieszcze miejsce, to także bardzo złe relacje miedzy dwoma państwami: Związkiem Sowieckim i Polską. To także wspomnienie totalitarnego reżimu, wspomnienie stalinowskiego ludobójstwa, które niszczyło nie tylko obcych, ale jeszcze bardziej swoich. Przez stalinowskie ludobójstwo ucierpiały wszystkie republiki byłego Związku Sowieckiego.

     Dzisiaj nieprzypadkowo ustawiliśmy was tak, jak stoicie- jedni naprzeciw drugich. Nasze wnuki, wnuki naszego pokolenia, wnuki dzieci wrogów ludu, już osiągnęły wiek naszych rozstrzelanych ojców. I my, starsze już, odchodzące pokolenie jesteśmy niespokojni o to, czy ułożą się dobre relacje między Polską a Rosją. Mamy wiele wspólnego, nie tylko granicę. Mamy wspólną wiarę, jesteśmy jednej krwi, jesteśmy Słowianami i łączy nas wspólna tragedia - Katyń, o którym nie możemy zapomnieć. Wielu z was, takich pięknych, mądrych, z mądrymi oczami i pięknymi twarzami zostanie wysokimi urzędnikami, gubernatorami, może ktoś nawet zostanie prezydentem. I oby nigdy nie przyszło wam do głowy mierzyć z broni jeden do drugiego, ponieważ bliższych sąsiadów niż Polska i Rosja nie ma i powinniśmy żyć w przyjaźni, uczyć się języka sąsiadów i odwiedzać się. Przekazujemy wam żywą nić pamięci o Katyniu i nigdy nie zapomnijcie o tym, co się wydarzyło między narodami i dlaczego się zdarzyło. To był straszny system i cudem jest, że przeżyliśmy. Oczywiście rośliśmy w różnych warunkach w Rosji i w Polsce. Polacy żyli w wierze, my przez dziesięciolecia mieliśmy ateizm naukowy, walczący. I dlatego, niestety, nie ma u nas takiego stosunku do cmentarzy i do zmarłych jak u was. Polska strona potrafi pamiętać o przodkach, modli się za każdego człowieka, a my będziemy się od was uczyć. I możecie zobaczyć, że już się uczymy. I życzymy wam, młodemu pokoleniu, zdrowia, sukcesów w życiu i żebyście nigdy do siebie nie strzelali.

(z nagrania Marii Łączkowskiej, radio Emaus)

pani Wala K… spacerująca z kilkuletnim wnuczkiem na terenie Memoriału

Wyjaśniam wnukowi, że tu leżą wojskowi. Pytał, dlaczego tu leżą. Mówię, że walczyli i tu ich pochowano. Tak mu to wyjaśniłam. To byli żołnierze, bronili ojczyzny, zginęli i tu ich pochowano. Widzisz, ile jest tu grobów, dużo tu ich jest. 

Wszystko może się zdarzyć. Trzeba się starać, by było pokojowo i przyjaźnie, by nigdy więcej to się nie powtórzyło. Żeby nasze wnuki i prawnuki miały dobre życie i żeby nie było więcej wojny.

(z nagrania Barbary Miczko-Malcher, radio Merkury)

Igor Wiktorowicz Grigoriew – dyrektor Państwowego Kompleksu Memorialnego „Katyń”

Proszę opowiedzieć o pracy Memoriału.

Idea założenia Memoriału powstała około ośmiu lat temu. Dobrze się złożyło, że ów memoriał stał się filią Państwowego Muzeum Politycznej Historii Rosji w Sankt-Petersburgu. Oprócz utrzymania miejsc oddawania czci i grobów zbiorowych musimy nie tylko zrobić z tego miejsca muzeum, lecz nadać właściwą rangę samemu problemowi. Na przykład dzisiaj, jak Państwo zdążyli zauważyć, w Marszu Pamięci wzięła udział grupa uczniów ze szkół podstawowych i średnich. A my gorąco pragniemy, by w tym wydarzeniu, uczestniczyli również starsi: studenci czy młodzież pracująca. Jest to bardzo istotne, ponieważ to właśnie to pokolenie było świadkiem budowy Memoriału. Bo starsze pokolenie wielu rzeczy nie znało z powodu przemilczania historii. Ważne jest, by nie stracić aktualnego zainteresowania Memoriałem. Nie chodzi tu tylko o sprawy finansowe, lecz przede wszystkim o pamięć, zwiedzanie i uczestnictwo w organizowanych tu przedsięwzięciach.

Część polska jest już urządzona, a rosyjska?

Na ósmą rocznicę otwarcia Memoriału planujemy, na własny rachunek, otworzyć przy wejściu na cmentarz Centrum Wystaw. Co prawda, to nie będzie jeszcze prawdziwe muzeum, tylko wystawa, bowiem muzea nie powstają w tak szybkim tempie. Jednakże mamy nadzieję, że plany się zrealizują i to będzie muzeum poświęcone tej tragedii oraz rosyjskiej historii politycznej, dotyczącej represji i totalitaryzmu. Przede wszystkim zależy nam, by młodsze pokolenie zainteresowało się swoją historią i pamiętało o minionych dziejach.

Czy Rosjanie chcą znać swoją historię?

Oczywiście. Jest to jeden z kierunków naszej pracy. Zajmujemy się nie tylko utrzymaniem Memoriału. Dzięki naszym pracownikom, nie jest nas wielu, a także dzięki społeczeństwu, między innymi Stowarzyszeniu Ofiar Bezprawnych Represji Politycznych, próbujemy ustalić nazwiska wszystkich tu zamordowanych. Poza Memoriałem, w granicach 300 metrów, znajduje się „dolina śmierci” o podobnej powierzchni jak cmentarz polskich oficerów. Mieści wiele grobów – jeden przy drugim. Musimy nie tylko urządzić to miejsce, gdzie spoczywają niewinni ludzie – niewinni zarówno wobec historii, jak i wobec wszelkich reżimów politycznych. Są to zwykli obywatele radzieccy, którzy stali się ofiarami historii. Więc naszym zadaniem jest nie tylko zająć się ich grobami, lecz również ustalić ich imiona.

Kiedy Pan dowiedział się o sprawie Katynia?

Osobiście, bardzo dawno. Miałem taką możliwość w związku z moją poprzednią pracą. Gdy cmentarz był terenem zamkniętym, każdy przyjazd do Katynia musiał być poprzedzony telefonem do KGB, aby otrzymać pozwolenie wejścia na ten obszar. Przyjeżdżali wtedy polscy „towarzysze”( tak ich nazywano) z ambasady polskiej w Moskwie. Przyjeżdżali regularnie - dwa razy do roku. Spotykali się w tym miejscu, na cmentarzu, wyglądającym wówczas inaczej – tylko kilka grobów i nic więcej. Nie znaliśmy wtedy szczegółów historii i nawet nie mogliśmy ich znać. Później uczestniczyłem w powstaniu Memoriału. Byłem pierwszym dyrektorem, kiedy tu jeszcze nic nie było. Rozpoczęło się od rozporządzenia Ministerstwa Kultury z 27 listopada 1997 roku. Całe lato spędziliśmy na poszukiwaniu przede wszystkim grobów rosyjskich, o których do 1998 roku oficjalnie nie mówiono. Dzisiaj znane są miejsca dziewięciu grobów zbiorowych, choć na dalszym terenie liczba wynosi ponad 200 na jednym tylko skrawku ziemi. Natomiast cała powierzchnia, wypełniona grobami, wynosi około 95-97 hektarów. Te groby są liczne, nawet daleko stąd…

(z nagrania Marii Łączkowskiej, radio Emaus)

Rozmowa z młodymi żołnierzami spacerującymi na terenie Memoriału

- Tu są również wasi, Rosjanie. Rosjanie i Polacy razem. Czy często tutaj przychodzicie?

- Nie tak często, niekiedy raz na miesiąc. Po prostu, trzeba złożyć hołd.

- Historii nie zmienisz.

- Proszę?

- Nie da się zmienić historii. Różne rzeczy się zdarzają zarówno u was, jak i u nas, więc trzeba z tym się pogodzić.

- Jeżeli będziemy teraz mówili prawdę dotyczącą historii, to, jak sądzę, będzie wszystkim o wiele lepiej. Właśnie tak my myślimy.

- No tak, tak. Po co mówić nieprawdę. Byli winni i koniec.

- A jaka jest Pani opinia?

- W ciągu ostatnich 50,60 lat historia była zakłamana. Mówiono, iż mordu dokonali Niemcy. Teraz już wiemy, że sprawcą był Stalin w 1940 roku...

- Jakie jest pytanie?!

- Pytanie?! Jak sprawa była przedstawiona w waszym kraju?

- Podobnie, jak i w Polsce. Przez cały czas historia była przemilczana. Dowiedzieliśmy się o tym, podobnie jak i Polacy, nie tak dawno. Dlatego właśnie powstało to miejsce. Przychodzimy, by złożyć hołd.

- Jest to cmentarz, ogromny cmentarz.

- Jest to więcej niż cmentarz. Jest to memoriał. To nie jest zwykły cmentarz. To miejsce hołdu, trzeba oddać cześć pamięci polskich żołnierzy, oficerów... W tym miejscu zginęli oficerowie.

- A panowie także są wojskowymi?

- Tak, jesteśmy wojskowymi.

(z nagrania Barbary Miczko- Malcher, radio Merkury)

Ludmiła Władimirowna Azarowa - kierownik ds. spraw administracyjno-finansowych

Proszę opowiedzieć o swojej pracy w Memoriale

Dla Memoriału pracuję już osiem lat. Znam już wielu ludzi, a ci którzy tu przyjeżdżają, przyjeżdżają nie raz. Marsz pokoju odbywa się drugi raz pod rząd. Cieszę się, że widzę młodzież z Polski, wszystkimi się cieszymy: i tymi z rodzin katyńskich i tymi, którzy przyjeżdżają tak po prostu, po prostu zobaczyć, pokłonić się i postawić świeczkę.

A jak się to wszystko zaczęło?

Jak wyglądał początek? Przyszłam do Memoriału 20 czerwca 2000 roku, a oficjalne otwarcie odbyło się 28 lipca. Minęło już osiem lat (…) Mamy dobrych współpracowników naukowych. Publikujemy dzienniki oraz wspomnienia represjonowanych. Opisujemy wszystkie imprezy, spotkania, które odbywają się w Memoriale. Ostatnio wspominaliśmy na przykład harleyowców, przyjeżdżających tu po raz ósmy. Wszystkich przyjmujemy, oprowadzamy, żegnamy  i czekamy na ponowny ich przyjazd.

Jak pani dowiedziała się o Katyniu?

- Przecież mieszkam tu blisko. Oczywiście, że zawsze wiedziałam, co to Katyń. Ale trzeba przyznać, mówiliśmy o tym zawsze, ale nie głośno tylko po cichutku, nieoficjalnie. (…)

A czy odwiedzają to miejsce Rosjanie?

Przyjeżdża ich wielu, właściwie każdego dnia. Proszę popatrzeć, ile tu dziś naszej młodzieży rosyjskiej ze Smoleńska. Chcą poznać historię. Mamy film, publikujemy broszury, księgi pamiątkowe – wszystko to rozpowszechniamy, jest do kupienia w kiosku.

(z nagrania Marii Łączkowskiej, radio Emaus)

Uczniowie smoleńskiej Szkoły Kadetów

Co myślicie o tym, co tu jest, o tym lesie, wiecie coś?

Niewiele wiemy o tym lesie. Nam za dużo nie mówiono. Tak, tylko w ogólnych zarysach to, co dziś było mówione, więc nic nowego nie możemy wam dopowiedzieć.

Wiemy, co tu się działo w latach 30. Były to czasy okupacji.

Co sądzicie o tym, co zrobili wasi Rosjanie?

To znaczy zarówno polscy, jak i rosyjscy ludzie zostali zamordowani przez niemieckich okupantów. Mniej więcej to się stało w latach 30. W tym właśnie lesie, w Katyniu. Ten las jest częścią historii naszych krajów - Rosji i Polski.

Czy lubicie Polaków?

Jesteśmy za przyjaźnią z Polakami, czemu nie?

Ludzie w Rosji różnie mówią o Polakach. Chcielibyśmy  wiedzieć, co  wy, młodzi, wiecie o nas?

Mało wiemy o waszym kraju. Ogólnie tylko. Jest to dobry, ładny kraj.

(z nagrań Weroniki Przybylskiej, V LO)

Liliana Kulikowa - dyrektor Ogólnokształcącej Szkoły nr 8 w Smoleńsku

Jak rozpoczęła się współpraca szkoły ze Smoleńska ze szkołą w Poznaniu?

Kilka lat temu po raz pierwszy nasi przyjaciele, Polacy, których rodzice są pochowani w Katyniu, odwiedzili naszą szkolę. Wymieniliśmy się adresami i odtąd rozpoczęła się nasza przyjaźń. Co roku przyjmujemy w naszej szkole nr 8, w Smoleńsku, liczne grupy z ukochanego przez nas miasta Poznania. Zaprzyjaźniliśmy się z Liceum Ogólnokształcącym nr 5 im. K. Potockiej w Poznaniu. Co roku dokonuje się wymiana nauczycieli i uczniów. Uczestniczyliśmy w imprezie poświęconej 750-leciu Poznania. Braliśmy udział także w dwóch spotkaniach młodzieży europejskiej, które miały miejsce w Poznaniu. Jako dyrektor szkoły ogromnie się cieszę rosnącą liczbą nauczycieli i uczniów zainteresowanych nauką języka polskiego. Wyjeżdżają do Polski, gdzie poznają tradycje i zwyczaje tego kraju, jednym słowem, poszerzają swoją wiedzę. (…)

Czy młodzież łatwo nawiązuje kontakty, czy trzeba przełamywać dystans?

Jeżeli jest jakiś dystans, to trwa przez pierwsze dwie godziny. Wzajemna chęć komunikacji oraz serdeczność pomagają przełamać pierwsze lody. Wiadomo, że rosyjskie dzieci nie znają na tyle dobrze języka polskiego, by móc swobodnie kontaktować się z polską młodzieżą – i to samo dzieje się odwrotnie. Dlatego przed wyjazdem do Polski przeprowadzane są zajęcia z języka polskiego. Natomiast dla Polaków, przyjeżdżających do nas, organizujemy ćwiczenia z języka rosyjskiego. W razie potrzeby rozmawiają między sobą po angielsku. Warto wspomnieć, iż polskiego uczą się także Polacy, mieszkający od lat w Smoleńsku. Dzięki kontaktom i współpracy zainteresowanie językiem jest coraz większe.

Jak to się stało, że 1 listopada uczniowie ósemki odwiedzają cmentarz katyński?

Także dzięki naszym polskim przyjaciołom. Są to pan Wincenty Dowojna oraz wspaniałe małżeństwo z Poznania – pani Jadwiga i pan Mieczysław (Fęglerscy – przyp. red.) Dzisiaj przyszliśmy specjalnie, by wręczyć im upominki. Ojcowie pani Jadwigi i pana Wincentego zostali pochowani w Katyniu. Od momentu, gdy dowiedzieliśmy się o tych grobach, zawsze je odwiedzamy i składamy biało-czerwone, w kolorach flagi polskiej, goździki oraz robimy pamiątkowe zdjęcia, które później wysyłamy i z których przyjaciele bardzo się cieszą. (…) Dzięki nim dowiedzieliśmy się, że 1 listopada jest wyjątkowym dniem dla Polaków. Od tego czasu ta data jest włączona do programu uroczystości naszej szkoły. Odwiedzamy groby, uczestniczymy w mszy, mimo że większość jest wyznania prawosławnego. Jednakże tego dnia chodzimy do kościoła katolickiego.

Czy dzieci rosyjskie też zaczynają się interesować swoją historią?

Oczywiście. Mają egzaminy, przygotowują się do lekcji z historii, piszą rozmaite prace, poświęcone tragicznym wydarzeniom historycznym, między innymi katyńskim, bowiem jest to nasza historia, której nie można skreślić. Dzieci coraz bardziej interesują się tymi faktami, czytają, piszą, robią prezentacje. Moim zdaniem, im dłużej będzie istniała pamięć, tym lepiej będzie nam się żyło. Ważne jest, by dalej przekazywać historię następnym pokoleniom.

Czy pamięta Pani przyjazd pierwszych rodzin katyńskich?

Tego nie pamiętam. Pamiętam tylko pierwszą wizytę Polaków, która się odbyła siedem lat temu. Przedtem szkoła nie uczestniczyła w podobnych spotkaniach. Żadna szkoła nie brała w tym udziału. Dopiero później dołączyliśmy się do tej akcji i teraz na pewno będziemy kontynuować tę dobrą tradycję.

(z nagrania Marii Łączkowskiej, radio Emaus)

Las, w którym drzewa przechowują pamięć

Drzewa drzewom się kłaniają... niemożliwe? A jednak. Jest takie miejsce, w którym ludzie milkną, a proste słowa odzyskują swoją wartość. To Katyń. Cel naszej podróży, gdzie dotarliśmy 27 kwietnia pod eskortą policji. Dlaczego byliśmy tak pilnie strzeżeni? Trudno określić. Może był to przejaw troski o nasze bezpieczeństwo?

     Kiedy autobusy zbliżały się do Memoriału, zauważyliśmy, że po obu stronach drogi rozciąga się las. Drzewa z lewej są bardzo wysokie, strzeliste, prosto wznoszą się ku niebu, jakby z dumą..., a te, które rosną z prawej strony, są nieco niższe, krzywe, powykręcane, jakby chyliły czoła przed tymi, które były bezpośrednimi świadkami tragicznej przeszłości     i przechowują o niej pamięć...

Trudno dokładnie określić, która mogła być godzina, kiedy trzy polskie autobusy zatrzymały się na parkingu przed Memoriałem - przywitało nas piękne słońce oraz lekki wietrzyk, kołyszący delikatnie szeleszczące liście, jakby w ten sposób chciał opowiedzieć nam historię tego miejsca.

     Wyposażeni we flagi w kolorach biało-czerwonych oraz znicze wyszliśmy

z autobusów. Było nas tak wielu, a mimo to potrafiliśmy zachować ciszę. Słychać było tylko tupanie butów, znikome szepty i urywane rozmowy. Po otrzymaniu krótkich instrukcji od naszych opiekunów ruszyliśmy w stronę Memoriału. Najpierw zwróciliśmy uwagę na wagon – taki, jakimi byli przywożeni na miejsce mordu polscy oficerowie. W jego wnętrzu znajdowały się prycze, trochę siana, metalowe kubki, talerze... Na wagonie widniał namalowany sierp i młot, a obok napis CCCP. Nieopodal stoi tablica, która przez wiele lat przypisywała tę straszną zbrodnię armii niemieckiej. Leżały na niej świeżo przyniesione czerwone goździki... zadziwiające... Zwróciliśmy uwagę również na tablicę obrazującą rozmieszczenie przestrzenne Memoriału.

     Wreszcie dotarliśmy do dwóch bram prowadzących do lasu. Na jednej znajduje się flaga rosyjska, na drugiej polska. To symbol pojednania, wspólnoty i miłosierdzia. Weszliśmy przez tę polską. Po przejściu zaledwie kilku kroków zauważyliśmy na ziemi napis: „POLSKI CMENTARZ WOJENNY KATYŃ”. Przekroczyliśmy tę niewidzialną granicę między tym, co wtedy, a tym, co teraz.

Wolnym krokiem przeszliśmy na miejsce, gdzie miała być odprawiona msza święta. Usłyszeliśmy bicie dzwonu, którego dźwięk rozbrzmiewał spod ziemi, jakby głosem krzyków i cierpienia niewinnych ofiar. To było wstrząsające doznanie. Po chwili przygotowań rozpoczęła się Eucharystia. Wszyscy poddali się atmosferze modlitwy i skupienia. Zaduma zagościła na obliczach nawet najradośniejszych uczestników wyprawy. W czasie kazania ksiądz mówił o roli przebaczenia jako fundamentu potrzebnego do budowania solidarnej przyszłości między narodem rosyjskim i polskim. Po tej prostej - acz ważnej lekcji -  przyszedł czas na modlitwę za dusze pomordowanych, za ich rodziny oraz za nas samych.

     W tym miejscu miało to szczególne znaczenie.

    Po mszy świętej zostaliśmy podzieleni na mniejsze grupy, które wraz z opiekunami poznawały historię całego kompleksu katyńskiego. Oczywiście już wcześniej byliśmy przygotowywani do spotkania z tym miejscem. Czytaliśmy specjalne artykuły, dzienniki oficerów, słuchaliśmy wspomnień rodzin, które straciły swoich bliskich właśnie w Katyniu, ale mimo to potrzebna była lekcja historii w tamtym miejscu. Krótki spacer, rzeczowe informacje, liczby straconych... to znów wywarło na wszystkich wielkie wrażenie. Zyskaliśmy świadomość, co widziały otaczające nas drzewa. Te dumne, wyniosłe, jakby wskazywały prostą drogę do nieba tym, którzy polegli u ich stóp.  Czuliśmy strach i grozę tego miejsca.

     Potem nadszedł czas indywidualnych spotkań z konkretnymi osobami, których nazwiska zostały upamiętnione na metalowych tabliczkach. Każda z nich jest identyczna jak kolejna i następna, lecz każda upamiętnia odrębną tragedię – ojca, syna, męża, brata...  Przed przyjazdem do Lasu Katyńskiego uczestnicy otrzymali kartki z imieniem i nazwiskiem jednego z zamordowanych. Naszym zadaniem było odszukanie tej osoby i zapalenie znicza oraz pozostawienie chorągiewki – biało-czerwonej, z herbem Poznania lub Wielkopolski. Poszukiwaniom towarzyszył szum lasu. Refleksja i zaduma kierowały nasze myśli również ku stronie rosyjskiej Memoriału. Tam nie ma tabliczek, nazwisk. Są tylko pomosty nad domniemanymi mogiłami anonimowych ofiar. O nich też pamiętaliśmy.

     Dzięki indywidualnej refleksji przy tabliczkach ta zbrodnia przestała być dla nas taka odległa, liczona w tysiącach ofiar. Każdy chyba zapamiętał nazwisko, stopień wojskowy, zawód i wiek oficera, którego szukał. Poznaliśmy więc choć jedno konkretne nazwisko, jedno życie tam odebrane. Paradoksalnie bardziej to podziałało na naszą psychikę, niż ta odległa i niewyobrażalna liczba ponad czterech tysięcy ofiar.

     Na koniec pierwszego spotkania z lasem katyńskim mieliśmy wolną chwilę, żeby  zwiedzić cały kompleks, wrócić do miejsc, które szczególnie zajęły naszą uwagę, zadumać się raz jeszcze nad losem tu pogrzebanych, często młodych ludzi, w wieku naszych rodziców, znajomych.

     Wyjechaliśmy z Lasu Katyńskiego po godzinie 17. Po tej wizycie zrozumieliśmy, po co tak naprawdę odbyliśmy tę daleką podróż i dlaczego drzewa drzewom tu się kłaniają...

Bo to jest Katyń!

opracowanie:

Barbara Grzeszczak,  V LO

Agata Kiełbińska, VI LO

Relacje uczestników

Trudno pisać o emocjach towarzyszących mi w Lesie Katyńskim. Było to z pewnością bardzo wstrząsające przeżycie. Delikatnie szumiące liście na drzewach sprawiały wrażenie, jakby chciały opowiedzieć mi historię tego miejsca. Historię, której nie kończył happy end. Stąpając po ziemi tak szczególnie napiętnowanej, czułam obecność wszystkich tam pomordowanych. Przypominały o nich tabliczki. Myślałam wtedy, jakby to było gdyby tam zmarł mój ojciec, czy potrafiłabym wybaczyć? Będąc w tym szczególnym lesie miałam świadomość odpowiedzialności, jaka teraz na mnie spoczywa. Przypomniał mi się wiersz Zbigniewa Herberta „Guziki” (oto fragment):

…tylko guziki nieugięte

potężny głos zamilkłych chórów

tylko guziki nieugięte

guziki z płaszczy i mundurów…

Tytułowe guziki spełniły już swoją rolę, teraz czas na nas.

Agata Kiełpińska, VI LO w Poznaniu

Ten pierwszy wyjazd na Wschód był dla mnie podróżą w nieznane. Jego punkt kulminacyjny stanowił pobyt w Lesie Katyńskim – miejscu, gdzie historia staje przed oczyma jak żywa. Głos dzwonu, dochodzący spod ziemi woła głosem poległych spoczywających na cmentarzu wojennym, mówi o prawdzie, która zawsze wychodzi na jaw, o której nie należy zapominać. I wzywa do pojednania. Dlatego składając hołd ofiarom, nie tylko polskim, uścisnęliśmy sobie dłonie – my i nasi rosyjscy rówieśnicy.

Marta Kaźmierczak, II LO w Poznaniu

Słowo „Katyń” nabrało dla mnie nowego, głębszego znaczenia. Przestało być tylko słowem, bo wiążą się z nim teraz wspomnienia i osobiste przeżycia. Teraz, gdy wypowiadam słowo „Katyń”, oczami wyobraźni widzę niekończący się rząd rdzawych tabliczek z imionami ofiar komunistycznego reżimu, słyszę donośny dźwięk dzwonu zawieszonego na wysokości gruntu.

Zaraz za słowem „Katyń” przychodzi kolejne wspomnienie o innym miejscu strasznej zbrodni: o Kuropatach. Przypominam sobie od razu ten przejmujący widok, gdy kroczę wąską ścieżką otoczony lasem krzyży. To wspomnienie jest o tyle gorsze, że zdaję sobie sprawę z tego, iż o tym miejscu mało kto wie, bo głośno się o nim nie mówi, starając się zasłoną milczenia zakryć okrutne zbrodnie sprzed lat. Ale dzięki tym wspomnieniom wiem, że pamięć o zmarłych, a w szczególności o zamordowanych w przeszłości, jest ważna w budowaniu dobrej przyszłości.

Borys Szumański, V LO w Poznaniu

Katyń, miejsce jednocześnie piękne i straszne. Cisza i lekki szum drzew dodawał dziwnego uroku. Serce biło powoli, oczy rozglądały się na wszystkie strony, a myśli wracały do tamtych czasów. Zginęło tam wielu naszych rodaków. Teraz chcemy wyrazić im swą wdzięczność poprzez pamięć o nich i szacunek dla miejsc ich męczeństwa. Mam ochotę wrócić tam i przeżyć jeszcze raz te wzruszenia.

Marlena Kropidłowska, Gimnazjum 50 w Poznaniu

W pamięci na długo pozostanie mi wizja Lasu Katyńskiego, miejsce mordu polskiej inteligencji. Nigdy nie byłam w tak cichym lesie. Nawet ptaki fruwające wśród gałęzi drzew zachowywały się spokojnie. Co godzinę bił dzwon, jego przeraźliwy dźwięk oraz całe otoczenie grobów i płyt upamiętniających ofiary zbrodni sprawiało, że w powietrzu unosiła się dziwna atmosfera, specyficzna tylko dla tego miejsca.

Magdalena Różańska,  XI LO w Poznaniu

Bardzo się cieszę, że mogłem odwiedzić Memoriał Katyński, jest to dla mnie- Polaka patrioty bardzo ważne miejsce, gdzie pomordowano tylu moich rodaków, zasłużonych polskich oficerów. Jestem szczęśliwy, że spełniłem swój obowiązek. Pomodliłem się za duszę zamordowanych, zapaliłem symboliczny znicz pod tabliczkami z nazwiskami oficerów z Wielkopolski. Podczas Marszu Pamięci niezwykłe wrażenie wywarł na mnie dźwięk dzwonu wydobywającego się z podziemi. Wielkim symbolem dla mnie był również gest pojednania z młodzieżą rosyjską, zapadły mi wówczas głęboko w pamięć słowa pana Wincentego Dowojny: „Poległym wieczna chwała, żywym pojednanie”. Dzięki nim zrozumiałem, jak ja- młody człowiek - mogę złożyć hołd pomordowanym w Lesie Katyńskim.

Adam Dominiak, XXVI LO w ZSE nr 1 w Poznaniu

Las Katyński budzi strach. Pozwala poczuć atmosferę śmierci. Inaczej śpiewają tam ptaki, inaczej kwitnie trawa, która przed wieloma laty została napojona ludzką krwią.

W Katyniu panuje nieprawdopodobny spokój, który chwilami przerywa rozbrzmiewający dzwon. Zbiorowe mogiły i doły śmierci wprawiają w zadumę. Każda tabliczka jest jak jedno życie ludzkie; ich ilość przeraża. Pociesza jedynie zapalony na znak pamięci znicz i powiewająca wśród drzew polska flaga. Katyń... Pamiętam i nigdy nie zapomnę.

Anna Czarnecka, Gimnazjum nr 1 w Murowanej Goślinie

Wyjeżdżając do Katynia… znałam już dobrze jego historię. Zdawałam sobie oczywiście sprawę z faktu, że „dotknięcie” prawdziwej historii wywrze na mnie z pewnością duże wrażenie, ale nie sądziłam, że tak wielkie… Już od pierwszej chwili przekroczenia progu Memoriału człowiekowi zasycha w gardle. Niby zwyczajny las, ale dusze zamordowanych tam żołnierzy unoszą się w powietrzu, jakby nie chciały pozwolić na to, aby zapomnieć o tragedii, jaka się tam wydarzyła. Potem już tylko uporczywa myśl: Jak to możliwe, żeby jeden człowiek potrafił zrobić drugiemu coś takiego?

Tamten czas zbrodni katyńskiej wydaje się nam bardzo odległy.. Nie da się jednak zapomnieć… Nie wolno!

Nicole Devetzi, Społeczne Gimnazjum „Dębinka” w Poznaniu

KATYŃ… stał się dla mnie miejscem szczególnym; miejscem, w którym popłynęła niewinna krew naszych przodków. Stąpając po tej ziemi Lasu Katyńskiego uświadomiłam sobie, że ten kto zapomina o Katyniu, zapomina też o tym kim jest. Dla mnie ofiary katyńskie stały się symbolem dowodzącym faktu, że współczesna Polska ma być z czego dumna, że bycie Polakiem to nie wstyd - jak mawiają niektórzy. Przekonałam się, że jesteśmy wielkimi spadkobiercami: odwagi, honoru i miłości do Ojczyzny po tamtejszych ludziach. Moja obecność w Lesie Katyńskim stała się nadzwyczajną lekcją historii, nakazującą pamięć o poległych – „Jeśli zapomnę o nich, /Ty, Boże na niebie,/ Zapomnij o mnie.”

Patrycja Walkowiak, XIV LO w Poznaniu

Podczas pobytu na Polskim Cmentarzu Wojennym w Lesie Katyńskim największe wrażenie zrobiły na mnie miedziane tabliczki upamiętniające poległych oficerów. Gdy spojrzałem na nie, ciągnące się nieskończenie daleko wzdłuż alejki, zrozumiałem ogrom zniszczeń, potężną hekatombę, która spotkała niewinnych, którzy tu spoczęli. Wysokie drzewa były niemymi świadkami tej tragedii. Kiedy tam byłem, wydawało mi się, że historia ożyła, a to szczególne miejsce już na zawsze pozostanie naznaczone piętnem nieludzkiej zbrodni, jaka miała miejsce w 1940 roku. Pobyt w Rosji wiele mnie nauczył i pozwolił docenić ofiarę tych, którzy nie dali się zastraszyć komunistycznym oprawcom.

Maciej Tomaszewski, XX LO w Poznaniu

Moim pierwszym odczuciem w Lesie Katyńskim było niedowierzanie. Świeciło słońce, śpiewały ptaki - i jak w obliczu tych cudów natury uwierzyć w takie zło? Jednak Katyń nie pozwala zapomnieć o tym, co się stało. Stoją tam krzyże, znicze, jest dzwon - symbol prawdy, powiewają flagi. Ale przede wszystkim są tablice upamiętniające ofiary. To dzięki nim groby nie są anonimowe, ale spoczywają w nich ludzie: z nazwiskami, zawodami i datami urodzenia. To dzięki nim zamiast czterech tysięcy zamordowanych widzimy cztery tysiące osób, charakterów, marzeń.

Dorota Kuczek, VII LO  w Poznaniu

Moje odczucia po powrocie z Katynia są trudne do wyrażenia. Podanie sobie rąk z młodzieżą rosyjską, składanie wieńców, msza święta odprawiana na Polskim Cmentarzu Wojennym – wszystko to było dla mnie bardzo silnym przeżyciem i skłoniło do refleksji.
Z całą naszą grupa zapalaliśmy znicze pod tabliczką z imieniem i nazwiskiem osoby zamordowanej. Mogłam w ciszy i spokoju pomodlić się za tę osobę, a był nią Józef Milewski – przedwojenny burmistrz Murowanej Gośliny.
Cieszę się, że mogłam zobaczyć na własne oczy miejsca, które poznałam na lekcji historii. Odnalazłam również swoje i panieńskie nazwisko mojej mamy na wiszących tabliczkach imiennych, co wywarło na mnie szczególne wrażenie. Podczas tego marszu towarzyszyły mi  słowa: Zapal świeczkę, za tych których zabrał los, zapal światło ognia...

Joanna Gacek, Oborniki Wlkp

II Marsz Pamięci stał się dla mnie podróżą w głąb własnej polskości. To właśnie setki kilometrów od domu biało-czerwone barwy, słowa hymnu i świadomość historii mojego narodu wydały mi się szczególnie ważne. My, przedstawiciele młodego pokolenia, zapalając znicze pod tablicami z nazwiskami ofiar, daliśmy dowód tego, że ich wspomnienie nigdy nie zniknie z naszej pamięci, a przede wszystkim z serc. Ja nie zapomnę Katynia – to miejsce pozostanie dla mnie Mekką heroizmu i miłości do Ojczyzny, której chcę się nauczyć od poległych Polaków.

Sonia Behrendt,  II LO w Poznaniu

Katyń, niegdyś tak daleki… Słowo na karcie podręcznika. Teraz, bardzo bliski…

Skrajność uczuć: złość, cierpienie, współczucie, rozpaczliwa próba zrozumienia – DLACZEGO?

Takie emocje towarzyszyły mi, gdy stałam naprzeciw morza tabliczek poległych.

Tylko las katyński, teraz już miejsce, które na zawsze pozostanie w mojej pamięci... Te drzewa to świadkowie, dziś, być może jedyni. Kołysząc się, opowiadają o rozpaczliwych dla całej ludzkości chwilach.

Tak jak oficerowie 68 lat temu odważnie szli ze stacji Gniezdowo, aby stanąć twarzą w twarz ze śmiercią, tak my powinniśmy odważnie mówić o naszym wyjątkowym przeżyciu.

Ich dusze wołają o pamięć.

Monika Wojtczak, VI LO w Poznaniu

Po zakończeniu naszej podróży, na dłuższy czas w mojej pamięci zachowały się dwa miejsca na Wschodzie: cmentarz w Lesie Katyńskim oraz las w Kuropatach. Te  miejsca, zwane Golgotą Wschodu, ukazują cząstkę cierpienia i bólu ludzi, którzy tam umierali. Zmusiło mnie to do przypomnienia sobie historii związanych z tym miejscem. Kilka z nich usłyszałam u nas w szkole, od ludzi, których bliscy zostali przewiezieni do Katynia i w bestialski sposób, bez skrupułów zamordowani.

Dla mnie najbardziej wzruszającym momentem w czasie pobytu na cmentarzach było zapalenie znicza przy zbiorowej mogile jednemu ze zmarłych w Katyniu poruczników. Do dziś pamiętam ten moment, gdy odszukałam Mariana Brossa, którego polecił mi odnaleźć opiekun wycieczki i zapaliwszy znicz przy jego tabliczce, pomodliłam się żarliwie. Mimo że szybko odeszłam z tego miejsca, to na zawsze przechowam pamięć nie tylko o nim, ale też o innych Polakach i trudnym okresie II wojny światowej, w którym przyszło im żyć.

Myślę, że obowiązkiem każdego młodego Polaka i Europejczyka jest przybycie do Katynia, by pokazać, że ofiara, jaką złożyli tam nasi przodkowie, nie poszła na marne i że w naszej pamięci i sercu zawsze jest dla nich miejsce. W końcu to oni walczyli o to, co najcenniejsze, o naszą ojczyznę.

Paulina Nadolska, V LO w Poznaniu

Wyjazd do Katynia był dla mnie ważny ze względów osobistych. W Katyniu zginął mój pradziadek. Ze wzruszeniem odszukałem tabliczkę z jego nazwiskiem. Przypominałem sobie, co mówiły o nim moja babcia i mama. Mam nadzieję, że pamięć o ofiarach Katynia  nigdy nie przeminie.

Konrad Wosiek, Gimnazjum 50 w Poznaniu

Pod koniec kwietnia razem ze Stowarzyszeniem MEMORAMUS wyjechaliśmy do Rosji. Ten wyjazd można nazwać „podróżą życia”, gdyż to, co tam przeżyliśmy na długo pozostanie w naszej pamięci. Odczuć, jakie towarzyszyły mi w Katyniu nie jestem w stanie opisać żadnym słowem. Las Katyński wywiera na każdym człowieku ogromne wrażenie. Jest cichy, spokojny, piękny i nie przypuszczałabym, że w przeszłości dokonano właśnie tam tak strasznej zbrodni. Refleksje, które nasuwają mi się po tym wyjeździe, to rozwijanie umiejętności przebaczania ludziom oraz pamięć o ofierze życia żołnierzy poległych w Katyniu.

Myślę, że Las Katyński powinien zobaczyć każdy Polak.

Zuzanna Bajew, XI LO w Poznaniu

Wyjazd do Katynia wywarł na mnie duże wrażenie, ponieważ pozwolił mi na wyobrażenie sobie tego, co przeżywali polscy żołnierze oddając życie za swoją ojczyznę. Uczucia, które mi towarzyszyły są nie do opisania. Szum drzew zdawał się mówić o tragicznych wydarzeniach mających miejsce tyle lat temu. Przeżyłam coś niesamowitego, ludzie przebywający tam stawali się smutniejsi i jakby zadumani.

Ta wyprawa na ziemię rosyjską pozwoliła mi lepiej zrozumieć naszą historię.  

Marta Pływaczyk, Gimnazjum nr 1 w Murowanej Goślinie

Wyprawa do Lasu Katyńskiego, w którym dokonywano masowych mordów, w tym zbrodnie na polskich oficerach wywołała we mnie sporo emocji. Zobaczyć na własne oczy miejsce tak ważne, ale jakże okrutne dla Polaka to niesamowite przeżycie. Dopiero przybycie na ten teren w pełni obrazuje powagę sytuacji i liczbę ofiar. Żadna książka nie przedstawi dosłownie tego „prawdziwego” klimatu panującego w tym miejscu. Przechodzenie obok  pamiątkowych tabliczek pomordowanych, msza święta w tak ważnym miejscu, czy oglądanie żelaznych płyt, na których miejscu nie tak dawno wymordowano tysiące przedstawicieli polskiej inteligencji wzbudza szacunek i skłania do zadumy.. Wielką sprawą był także Marsz Pamięci oraz spotkanie z młodymi przedstawicielami rosyjskich szkół, co miało na celu zintegrowanie młodzieży polskiej i rosyjskiej a nie rozpamiętywanie i wypominanie zbrodni.

Niesamowite wrażenie wywarły na mnie też Kuropaty, w których skala mordu przebiła nawet Katyń. Cały las otoczony krzyżami sprawia niesamowite wrażenie.

Michał Schlegel, XXVI LO w ZSE nr 1 w Poznaniu

Drzewa i krzyże… Wiejący wiatr, przypominający nam o śmierci i przemijaniu…Setki kilometrów przejechanych po to, by w myślach pozostał ten niesamowity i straszny zarazem widok. To właśnie jest Katyń. Niecodzienna dla nas lekcja historii. Fakty, wielokrotnie powtarzane w szkole, dopiero tutaj zaczynają naprawdę do nas docierać. Wrażenia są ogromne, także w Kuropatach. Nie mogę powstrzymać się od refleksji: Z tych miejsc uderza ból, bezradność, ale także upór i wola walki. Bo życia nie poświęca się bez powodu. I na pewno wiem jedno - ja o tych miejscach nie zapomnę. Bo warto pamiętać!

Ania Schreiber, Społeczne Gimnazjum „Dębinka” w Poznaniu

Od samego początku z tym wyjazdem kojarzył mi się chłód. Chłód, który przybierał wyobrażenie ciepłego swetra na moim ciele. Za tym prostym skojarzeniem kryła się także metafora. Tajemniczość, wróg, reżim, nieznane, bieda, zbrodnia, śmierć i las owiany legendą. Wyjazd do Rosji zweryfikował moje poglądy odnośnie Wschodu. To, co widziałem jedynie przez ekran telewizora, okazało się częściową fikcją, zbędnym budowaniem podziałów. Przebywając w lesie katyńskim zrozumiałem, jak ważne jest pielęgnowanie pamięci i własnej historii. Zrozumiałem, jak niewiele wielka polityka ma wspólnego z codziennością. Przemawiający politycy wygłaszali okrągłe, puste, dramatyczne, nic nie wnoszące słowa, a ja zobaczyłem, że naprzeciw mnie stoją tacy sami ludzie jak ja. Rosjanie. Nie byli wrodzy, nie wywyższali się. Nie było między nami podziału, a była chęć przebaczenia, przyjaźni między nacjami. Odkryłem, że właśnie tędy wiedzie droga.

Szymon Ratajczak, VI LO w Poznaniu

Katyń… Dla niektórych tylko miejsce na mapie… Dla nas miejsce na mapie, gdzie kończy się papier… Gdzie farba miesza się z krwią…  Niby zwykły las… Sosny kołyszące się na wietrze, szelest liści i śpiew ptaków…  A między konarami słychać odgłos strzałów, krzyk i głuchy dźwięk upadających ciał… Tutaj cierpienie sączy się każdą szczeliną w ziemi, widmo zaistniałej tragedii wyłania się spod każdego kamienia… Zewsząd dobiega krzyk… Ludzie ludziom zgotowali ten los… A my żyjemy. Pamiętamy. Nie wolno nam nienawidzić. Nie wolno nam zapomnieć. NIE WOLNO NAM TEGO POWTÓRZYĆ.

Karolina Mikut, XIV LO w Poznaniu

Na wyjazd do Katynia czekałem od długiego czasu. Zobaczyłem na własne oczy  i zrozumiałem to, co tam się wydarzyło. Zginęło tam wielu Polaków, ale także wielu Rosjan. Ci Rosjanie, najprawdopodobniej „niewygodni”, z byle powodu musieli zostać zlikwidowani. Dla  naszych rodaków nie potrzebowano pretekstu, wystarczyło,  że byli Polakami   Moim zdaniem wyjazd do Katynia (a może raczej Marsz Pamięci) jest wydarzeniem, które zapamiętam na całe życie. 

Michał Nowa , Gimnazjum 50  w Poznaniu

Wrażenia, jakie wywiera widok grobów naszych rodaków, w bestialski sposób zamordowanych w 1940 roku, nie sposób opisać słowami. Zaskakuje już samo miejsce. Katyń okazał się zacisznym, zielonym lasem, którym ponura historia nie pozwala się zachwycać. Dziesiątki biało-czerwonych flag, światła zniczy, setki tabliczek i tysiące nazwisk uświadamiają, że to, o czym słyszeliśmy jedynie na lekcjach historii, wydarzyło się naprawdę. Ale nie tylko dlatego ten wyjazd był potrzebny. Wspólny marsz, ramię w ramię, u boku rosyjskiej młodzieży, ułatwia pojednanie. Każdy z nas powinien choć raz w życiu pojechać tam, do Katynia i oddać hołd poległym. Bo choć trzeba wybaczyć, nie wolno zapomnieć.

Małgorzata Sowińska, II LO w Poznaniu

Kiedy myślę o tak wyjątkowym, tak ważnym dla nas, Polaków, miejscu, ogarnia mnie smutek i żal.Bolesna świadomość tego, co tak naprawdę działo się w tym lesie, katyńskim lesie, w którym tak niedawno byłam, jest niezapomniana, nieodwracalna... Wiem, że ten obraz zostanie w mojej pamięci do końca życia. Te drzewa przypominające o tragedii ludzi, o cierpieniu człowieka. Rozpaczliwe wołanie, tak prawdziwe, ale nie zmieniające już niczego. Pamiętajmy - 1940 rok.

Zuzanna Popow, V LO w Poznaniu

Po trudach podróży dotarliśmy do Katynia. Czułam się wyróżniona, że mogłam tutaj być. II Marsz Pamięci to była żywa lekcja historii. Ponadpokoleniowe spotkanie dwóch narodów: rosyjskiego i polskiego, które w Katyniu połączyła tragiczna historia. Dzisiaj łączy pamięć o przeszłości, wiara i nadzieja na tylko dobrą przyszłość.

Elżbieta Szaflińska-Gryń, XI LO w Poznaniu

Bardzo się cieszę, że mogłam uczestniczyć w wyjeździe do Katynia. Uważam, że była to niesamowita lekcja, która bardzo wpłynęła na moje życie. Poprzez uczestnictwo w II Marszu Pamięci doświadczyłam więcej, niż czytając książki, wycinki prasowe, czy informacje zamieszczone w Internecie. Łatwiej mi było wyobrazić sobie to, co tam się wydarzyło.  Widok wagonu, w którym oficerowie byli wożeni na miejsce egzekucji, mur z danymi oficerów, którzy zginęli, a przede wszystkim las będący cmentarzem poruszył moje serce. Cieszę się, że oddałam hołd oficerom i zapaliłam symboliczny znicz pamięci.

Marta Barwińska, XXVI LO w ZSE nr 1 w Poznaniu

Przekroczyliśmy granice. Bałam się, że zaleję się łzami. Sądziłam, ze poczuję nienawiść do oprawców. Było inaczej. To było coś zupełnie innego… Spłynął na mnie ogromny żal. Żal związany z zapomnieniem. Przypomniałam sobie statystyki… Tak wielu ludzi tak niewiele wie o Katyniu, a to przecież jedna z najtragiczniejszych kart naszej historii. Patrzyłam z bólem na tabliczki z nazwiskami. Czułam się tak, jakbym poszukiwała członka mojej rodziny. Potem zobaczyłam ścianę, pod którą ukryty jest dzwon. Wyglądała jak ściana ociekająca krwią. Potem kolejny znak. Na grobie, znajdującym się nieco dalej od cmentarza katyńskiego, w środku lasu, nic nie urosło. Nie wiem, czy było to moje złudzenie, czy ktoś po prostu przysypał teren piachem. I kołacząca się w głowie myśl… być może na tej ziemi, skażonej śmiercią niewinnych, nie mogło urosnąć nowe życie. Jakby rośliny nie miały prawa tu żyć.

Zuzanna Woźniak, Społeczne Gimnazjum „Dębinka” w Poznaniu

Tego wyjazdu na pewno nigdy nie zapomnę. Było dla mnie wielkim przeżyciem obejrzenie miejsca tej wielkiej tragedii, która dotyczyła zarówno Polaków jak i Rosjan. Las ten cichy i spokojny wprowadził niezwykły nastrój, tak magiczny, że trudno było wyobrazić sobie, że w tak pięknym miejscu mogło dojść do takiej zbrodni. Najbardziej podobało mi się to, że podczas obchodów w Lesie Katyńskim staliśmy koło siebie ramię w ramię- Polacy i Rosjanie oraz że nie było między nami nienawiści.

Olga Reysner, VI LO w Poznaniu

Katyń – kwitnący, zielony las, krzyże, groby wypiętrzone, tablica z nazwiskami… Jeden dzień - śmierć, kolejny dzień - śmierć i znów - śmierć, a później, po latach: zaduma, cisza, msza, kwiaty, znicze, modlitwa, marsz, pojednanie. I nadal mnóstwo niedowierzania.

Wyjątkowo spędzony czas: czas refleksji wśród ciszy krzyczącej…

Magdalena Winiecka, II LO w Poznaniu

Wizyta na cmentarzu w Katyniu, udział w II Marszu Pamięci, we mszy świętej na cmentarzu... a przede wszystkim widok miejsc, gdzie znajdowały się masowe groby naszych Rodaków. To wszystko robi niesamowite wrażenie. Gdy zdałem sobie sprawę, że jestem ponad 1000 kilometrów od domu, zrozumiałem, co na pewno czuli Polacy przebywający w obozie w Kozielsku. Nieopisana tęsknota za rodziną, domem czy przyjaciółmi... Ciężkie warunki, złe traktowanie, transport w wagonach kolejowych, w ogromnym ścisku...Czy Polacy wiedzieli, co ich czeka? Nie wiadomo...

Prof. Stanisław Swianiewicz, człowiek, który uratował się z transportu więźniów, stwierdził: „Przyznam się, że w owym momencie, w blasku tego uroczego wiosennego dnia, myśl o egzekucji nie przyszła mi do głowy...”. W ten sposób myślało zapewne wielu Polaków... Nie domyślali się, co ich czeka... Jeśli ktokolwiek zapytałby mnie, czy chciałbym jechać ponownie w to miejsce, zgodziłbym się bez wahania... Bo warto...

Marcin Surdyk, XIV LO w Poznaniu

Katyński las był dla mnie miejscem wielu bardzo głębokich wzruszeń. Wchodząc doń, widziałem drzewa, które - kołysząc się i szumiąc - krzyczały głosami oficerów: „Pamiętajcie o nas”. Idąc wzdłuż tablic upamiętniających ofiary katyńskiego mordu, człowiek uświadamia sobie, jak wielu niewinnych ludzi zostało tam pogrzebanych. Tak samo było nieopodal Mińska, w lesie kuropackim, który usiany jest niezliczoną ilością prawosławnych i katolickich krzyży. Las ten, podobnie jak katyński Memoriał, był dla mnie miejscem wyjątkowym, ponieważ zobaczyłem na własne oczy, ilu ludzi zginęło, nie doczekawszy się do dziś prawdziwego pogrzebu. Natomiast Marsz Pamięci traktuję jako symbol jedności z pomordowanymi w Katyńskim Lesie, z ich rodzinami oraz z Rosjanami. W czasie mszy odprawionej przy pamiątkowych tablicach ksiądz powiedział, że trzeba sobie przebaczać bez względu na wszystko i dla mnie Marsz ten był właśnie takim przebaczeniem. Symboliczny uścisk dłoni z młodzieżą rosyjską był szczególnie wzruszający, ponieważ po raz pierwszy na ziemi rosyjskiej mogłem poczuć się naprawdę mile widzianym gościem.

Piotr Nowak, XX LO w Poznaniu

Kiedy zobaczyłam Las Katyński, aż trudno było mi uwierzyć, że takie straszne zbrodnie miały tam miejsce. Duże wrażenie wywarły na mnie długie ściany, wypełnione od góry do dołu tabliczkami z imieniem i nazwiskiem zamordowanych oraz ich stopniem wojskowym, zawodem, datą urodzenia i śmierci. Podobnie poruszyła mnie ilość krzyży w Kuropatach. Oddaje to ogrom zbrodni sowieckich na niewinnych ludziach. Bardzo się cieszę, że mogłam w obu tych miejscach zapalić świeczkę i pomodlić się. Pobyt tam był dla mnie niepowtarzalnym przeżyciem.

Karolina Lorek, V LO w Poznaniu

Wchodząc do Lasu Katyńskiego nie wiedziałam czego się spodziewać. Stojąc na rozdrożu, wybierając drogę na cmentarz polski wyczuwało się coś niesamowitego. Żaden przewodnik nie musiał nam opowiadać historii Katynia. Każdy z nas widział tę historię własną duszą i własnym sercem. Drzewa i wiatr szeptały nam do ucha opowieść o strasznym morderstwie, o egzekucji wykonanej na naszych rodakach. Niezwykła atmosfera przeszywała nas na wskroś. Nikt z nas nie śmiał odezwać się chcąc, najlepiej jak umiał, uczcić pamięć  naszych przodków. 

Joanna Reszek, Gimnazjum 50 w Poznaniu

Msza święta wraz z przemarszem po całym Lesie Katyńskim  były dla mnie czymś naprawdę poruszającym. Podczas przemarszu miałam dużo czasu  na przemyślenia i odczucie tego. Jest to nieocenione doświadczenie, ponieważ nie jest to już tylko wiedza z podręcznika, filmu czy gazety. Teraz mogę powiedzieć, że byłam, widziałam i poczułam smutną i przerażającą atmosferę w Katyniu. Aby pokazać młodzieży, że mimo wszystko nie mogą być źle nastawieni wobec rosyjskiego narodu, zorganizowano wiele przemówień i pojednanie z tamtejszą młodzieżą. Mimo wyczerpującej podróży, większość z nas nie zapomni tego do końca swojego życia.

Agnieszka Wacławik, XXVI LO w ZSE nr 1 w Poznaniu

Gdy nasi dziadkowie na słowa obóz, wojna spuszczają wzrok, dla większości obecnej młodzieży historie mordów, takie jak w Oświęcimiu czy Katyniu są tylko suchym faktem historycznym. Pobyt na miejscu zbrodni popełnionej na polskich oficerach wywarł na mnie uderzające wrażenie. Trudno opisać to bolesne uczucie, jest moje…nie chcę o nim mówić. Ale mogę wykrzyczeć: Prawda zawsze przetrwa! Nawet kilkadziesiąt lat komunizmu nie zepchnęło w mrok niepamięci tamtej straszliwej zbrodni. Kula w tył głowy i bezimienny grób daleko od ojczyzny.... 

"Zostaną po nas guziki (...)". Nie! Zostanie po Was pamięć i szacunek!

MartynaRochowiak,SpołeczneGimnazju„Dębinka” w Poznaniu

Będąc w Katyniu, patrzyłam na wszystko z innej perspektywy. Stałam się kimś wyjątkowym, kimś, kto na własne oczy zobaczył miejsce, które dla wielu było kresem w wędrówce życia. Nie mogłam uwierzyć, że ten cichy, spokojny las był świadkiem tak okrutnych zdarzeń, że to właśnie tam zginęło tylu ludzi. Podczas Marszu Pamięci poczułam, że drzewa skrywają tajemnicę, której nigdy nam nie wyjawią. Bo czy kiedykolwiek poznamy całą prawdę?

Marina Rewers, II LO w Poznaniu

Moja wiedza o tragicznych wydarzeniach z 1940 roku do momentu wkroczenia na teren Memoriału katyńskiego miała charakter czysto teoretyczny. Pierwszą rzeczą, która przykuła mój wzrok były strzeliste sosny, które z pewnością pamiętają jeszcze dźwięk wystrzałów i krzyk ofiar. Suche, ciężkie powietrze w połączeniu z niepokojącą ciszą sprawiły, że z każdym krokiem coraz bardziej uświadamiałem sobie ogrom i znaczenie katyńskiego mordu. Wokół panowała podniosła atmosfera smutku i nostalgii. Trudno opisać moje uczucia, kiedy zrozumiałem, że stąpam po miejscu, w którym kilka tysięcy moich rodaków oddało życie i to tylko dlatego, że pozostali wierni swojej ojczyźnie. Dzięki wizycie w Katyniu nigdy nie zapomnę o tym, co wydarzyło się 68 lat temu i zadbam o to, by moje dzieci też o tym pamiętały. To właśnie pamięć o tamtych wydarzeniach, a nie jakakolwiek forma zemsty może być metodą, którą możemy odwdzięczyć się naszym poległym przodkom.

Mateusz Urbaniak, XX LO w Poznaniu

Tegoroczny wyjazd do Katynia pozostawił mi wiele refleksji. Zdobyłam bardzo wiele nowych doświadczeń, ważnych dla człowieka wchodzącego w dorosłość. Gdy wreszcie osiągnęliśmy cel naszej długiej podróży, to miejsce wydało mi się ostoją polskości na tej rosyjskiej ziemi. Idąc przez las widziałam wszędzie polskie flagi. W jedno ciepłe kwietniowe popołudnie zdałam sobie sprawę, że jest to miejsce szczególne, ważniejsze niż mogło się wydawać. Szczególne nie tylko dla Polaków, ale również dla Rosjan, tam się jednoczymy, ponieważ ponieśli tam śmierć ludzie obu narodowości. Wreszcie sam Las Katyński, który wielu ludzi nazywa świadkiem tej zbrodni, stoi tam taki sam jak 68 lat temu. Te drzewa stworzyły pomnik dla zamordowanych.

Anna-Maria Żak, VI LO w Poznaniu

Sceneria, zarówno Kuropat, jak i Katynia, prezentuje się podobnie. Oba miejsca to po prostu las i gdyby nie świadomość tego, co działo się tam kilkadziesiąt lat temu, pozostawiłyby one obojętne wrażenie. Jednak historia robi swoje… Przejmująca cisza, widok krzyży i drzew, które patrzyły na śmierć tysięcy niewinnych ludzi powodują, iż nie można zapomnieć o tych miejscach. Na mnie szczególne wrażenie zrobił cmentarz w Katyniu. Zginął tam mój pradziadek i odwiedzenie go oraz odnalezienie tabliczki z jego nazwiskiem potraktowałem jako swój obowiązek, którego spełnienie zatrzymam w pamięci do końca życia.

Krzysztof Schneider, V LO w Poznaniu

Wyjazd do Katynia był dla mnie czymś wyjątkowym, gdyż nie każdy dostał szansę odwiedzenia Golgoty Wschodu. Cieszę się, że pomimo wątpliwości, zdecydowałam się odwiedzić to miejsce. Na lekcjach historii wiele słyszałam o mordach polskich oficerów w Lesie Katyńskim, lecz nie można tego porównać z tym, co zobaczyłam. Uczuć, które mi towarzyszyły nie potrafię opisać na kartce papieru. Te wszystkie tabliczki z nazwiskami pomordowanych dopiero uświadomiły mi, ilu bezbronnych ludzi rozstrzelano. Podczas gdy pani przewodnik opowiadała jak i kto wykonywał tę nieludzką zbrodnię, poczułam wstręt do ludzi, a może raczej do ludzkiej bezmyślności, która ogarniała tych, którzy mordowali. Jednak najbardziej poruszyły mnie fotografie w Muzeum Katyńskim. Mogłam ujrzeć cząstkę pomordowanych, ich rodziny, przedmioty codziennego użytku. Wszystkie uczucia, towarzyszące wyjazdowi do Katynia, będą ze mną do końca życia. Chciałabym, aby w dalekiej przyszłości moje dzieci również odwiedziły Las Katyński.

Sonia Koschel, Gimnazjum 50 w Poznaniu

To miejsce ma w sobie coś szczególnego, panuje spokój, choć obok przebiega ruchliwa szosa, lecz spacerując po cmentarzu nie słychać jadących samochodów. Jest to miejsce zadumy i modlitwy! Jeżeli spojrzymy na te wszystkie tabliczki symbolizujące groby, to zobaczymy, że większość zamordowanych żołnierzy to byli młodzi ludzie, przed którymi dopiero zaczynało się życie.

Tomasz  Frąckowiak, XXVI LO w ZSE nr 1 w Poznaniu

28 kwietnia wziąłem dział w niepowtarzalnym Marszu, którego celem było upamiętnienie i złożenie hołdu poległym oficerom i inteligencji narodu polskiego, bestialsko zamordowanym strzałem w tył głowy przez funkcjonariuszy NKWD. Marsz Pamięci rozpoczął się na stacji kolejowej w Gniezdowie, gdzie jeńcy zostawali wypędzeni z wagonów więziennych. W tym miejscu mogliśmy odczuć pierwszy powiem melancholijnego nastroju tego przygnębiającego miejsca. Następnym naszym przystankiem było już bezpośrednio miejsce masowej mogiły w Lesie Katyńskim. W chwilę po wyjściu z autobusu, wszystkie rozmowy zaczęły milknąć, towarzysze Marszu powoli popadali w głęboką zadumę. Jednakże dopiero po przekroczeniu ogromnych szklanych drzwi, wszystkim udzielił się wszechogarniający przygnębiający nastrój. Od tego momentu nastała chwila szczególnego rodzaju ciszy, trwającej, wydawałoby się, całą wieczność.

Jan Kolendowicz, Społeczne Gimnazjum„Dębinka” w Poznaniu

Ten cmentarz ma żal do ludzi.

Przy ruchliwej drodze, nie doznaje rozkoszy cichej wieczności, spychany na skraj naszej pamięci. By przekrzyczeć uliczny hałas ludzkiej obojętności, rozkołysał swoje drzewa.

Nieznajomy wiatr rozwiewa włosy odwiedzających, próbując zatrzymać ich na dłużej. Gasi zapalane znicze, by raz jeszcze wydobyć z kieszeni ogień.

„Las w Kuropatach” -  Marta Adamczyk, II LO w Poznaniu

Katyń  - miejsce, które powinien zobaczyć każdy Polak i Rosjanin, aby nigdy nie zapomnieć o przeszłości swojego narodu. Oddziałuje silnie nie za pomocą dosłowności, ale symboliki i  naszych własnych domysłów. Cichy, obserwujący nas las nie pozwala odrzucić w niepamięć zdarzeń, które miały miejsce w tej niepozornej ostoi zieleni. Jednak, gdy byłam tam, odczułam pewien rodzaj dysonansu, który nie opuszcza mnie do chwili obecnej . Dla nas Katyń jest miejscem niemalże świętym, tymczasem dla okolicznych mieszkańców nie do końca jest jasne, co naprawdę tam się wydarzyło - potrafią przyjść do Lasu Katyńskiego na rodzinny spacer z psem. Myślę, że powodem tego jest to, że w Rosji zbyt mało się mówi o rzeczach wstydliwych i przykrych dla narodu. Z pewnością powinny być to częściej poruszane tematy po to, aby droga do pojednania między „nimi" a „nami" była krótsza i łatwiejsza.

Zofia Małkowicz, VI LO w Poznaniu

Msza święta i zwiedzanie cmentarza w Katyniu, II Marsz Pamięci oraz odwiedzenie cmentarza w Kuropatach - są to wydarzenia z wyjazdu, które utkwiły w mojej pamięci. Chwile tam spędzone były dla mnie najlepszą lekcją historii w moim życiu. Lekcją, o której nigdy nie zapomnę, ponieważ nie da się wyrzucić z pamięci tego, co tam się wydarzyło!

Bijący dzwon, szum drzew, cisza wśród uczestników Marszu wprowadziła atmosferę zadumy i refleksji. W skupieniu myślałam o rodakach, którzy tam spoczywają. Czułam smutek,

a zarazem byłam szczęśliwa, że mogę być w tym miejscu i oddać hołd pomordowanym.

Przez wiele lat była to przemilczana część historii, dlatego teraz my - młodzi ludzie – musimy dbać, aby pamięć o tamtych wydarzeniach przetrwała wieki.

Alicja Łykowska, V LO w Poznaniu

Katyń wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Świadomość, że w jednym miejscu zginęło tylu ludzi, jest przytłaczająca. Podczas spaceru wokół miejsc, w których zostali rozstrzelani niewinni ludzie czułem jak dreszcze przechodzą po moich plecach. Było to straszne przeżycie. Polacy powinni pamiętać o miejscach kaźni swoich rodaków. To między innymi dzięki nim żyjemy w wolnej Polsce. 

Piotr Czarnecki, Gimnazjum 50  w Poznaniu

II Marsz Pamięci był dla mnie wyjątkowym przeżyciem; byłem dumny, że ludzie, zarówno w Polsce, jak i w Rosji, wciąż pamiętają o pomordowanych w katyńskim lesie. Podczas pobytu w okolicach Smoleńska zrodziła się refleksja, że my – młodzież polska powinniśmy przekazywać tę straszną prawdę kolejnym pokoleniom, a pomordowanych w Katyniu traktować jak bohaterów, którzy oddali życie za nas, za Polskę. Stojąc na placu przed Memoriałem, czułem się wyjątkowo niekomfortowo, gdyż wyobraziłem sobie, ilu niewinnych ludzi oddało tam ostatnie tchnienie. Na pewno trudno pogodzić się z taką sytuacją, ale ten Marsz, jak i poprzedni, pokazują, że młodzi Rosjanie naprawdę mają dobrą wolę i chcą, by nasze sąsiedzkie relacje były coraz lepsze. Cofnąć tego już nie możemy, zróbmy więc wszystko, aby nie zapomnieć o tamtych wydarzeniach i żyć ze świadomością, że dotyczy to każdego z nas i że jest to też nasza historia. PAMIĘTAJMY!

Przemysław Najderek, XX LO w Poznaniu

Las. Promienie słońca przedostające się przez gęste gałęzie szumiących drzew.

Wiatr. Przynosi ulgę zbolałemu sercu, świadectwo obecności.

Niemy Krzyk. Wewnętrzne lęki piętrzące się pod sklepieniem własnych myśli.

Zapach. Zbrodni nie da się ukryć.

Wokół mogiła. Łzy. Ku pamięci.

Milczenie. Jedyny właściwy komentarz.

Alicja Woźniak, VI LO w Poznaniu

Ciemno tam, zimno i srogo. Szeleszcząco, duchowo i zielono. Ale bezpiecznie

i rodzinnie. To ambasada. To Ziemia Polska na ciele braci. To nie cmentarz, nie miejsce ciszy i pokory!

Wysokie, falujące drabiny do nieba pokazują jedyną i słuszną drogę człowieka. Niestety, nie wszyscy o niej pamiętali. Pulsująca krew, gliniaste grudy ziemi, krzyki pokropione łzami wydobywają się z dzwonu i mówią, że człowiek może iść tylko tam. Poprzez zakopanie w dole, ale i dzięki pociągnięciu za spust.

Czy oni są już zbawieni? Tak! Piękno i spokój ich dusz pozwalają nam wybaczyć. Zginęli, byśmy się pojednali; są zbawieni, by nam przypominać o jedynej słusznej drodze - po falującej drabinie - dziś to już tylko przebaczenie.

Kamil Wojciech Okoniewski, V LO w Poznaniu

Jadąc do Katynia nie wiedziałam, czego się spodziewać. Z jednej strony próbowałam  uświadomić sobie ludzkie cierpienie i ból, zaś z drugiej, obojętność i brak poszanowania życia drugiego człowieka. Po wejściu do Lasu Katyńskiego poczułam współczucie oraz żal za krzywdę wyrządzoną moim rodakom. Dotknęłam miejsca, gdzie z zimną krwią masowo mordowano niewinnych ludzi, mających rodziny i plany na przyszłość. Trudno jest sobie wyobrazić, co czuli przebywający tam skazańcy. Dzięki temu wyjazdowi uświadomiłam sobie, że należy szanować dar życia. Na pewno jeszcze długo będę pamiętała to miejsce i tę tragedię.

Marta Górska, Gimnazjum 50 w Poznaniu

Katyń – Memoriał, cmentarz – symbol pomordowanych Polaków na Wschodzie wywiera z jednej strony przygnębiające wrażenie, że oto tak daleko od ojczystej ziemi spoczywają szczątki naszych bohaterskich przodków, a z drugiej strony uświadamia, że prawda historyczna zwyciężyła, że najwyższa władza rosyjska przyznała, iż sprawcami tych okrutnych zbrodni było NKWD.

Polacy w swoim uporze osiągnęli to, czego nie udało się zrobić Rosjanom. W tym miejscu stoi krzyż, pod którym można złożyć kwiaty, zapalić znicz, pomodlić się. (…)

Kuropaty w swej prostocie, naturalności, z mnóstwem drewnianych krzyży wywarły na mnie niesamowite wrażenie, poruszyły moją wyobraźnię. Zdałam sobie sprawę z tego, że stąpam po ludzkich szczątkach, że miejsce to jest naznaczone niewyobrażalnym ludzkim cierpieniem.

Krystyna Klimas,  XI LO w Poznaniu

Cisi. Poważni.

Otoczeni setkami drzew pustych, wydrążonych.

Pochylamy głowy. Zamyśleni.

Spod ziemi słychać nagle bicie dzwonu.

Z rozchylonych warg wydobywa się szept:

"Jezus Maryja. Pamięć poległym".

„Katyń” - Agnieszka Łukowska, II LO w Poznaniu

Trudno jest wyrazić w kilku zdaniach emocje, które towarzyszyły nam podczas II Marszu Pamięci. Błądząc po lesie, w którym zamordowana została polska przedwojenna elita, zastanawialiśmy się, jak mogło dojść do tej tragedii... wyobrażaliśmy sobie naszych przodków skrępowanych linami, często poranionych... umierających z modlitwą na ustach... Miejsce mordu polskich oficerów jest przestrzenią o przemawiającej do wyobraźni symbolice, np. dzwon bijący w rytmie serca... Gdy się w niego wsłuchiwaliśmy, wydawało nam się, że odgłos wydobywa się spod ziemi... aż ciarki przelatywały po plecach. Kluczowym momentem dla nas obojga było pojednanie młodzieży polsko-rosyjskiej, ponieważ to właśnie od nas zależeć będą przyszłe relacje sąsiedzkie. Do nas też należy głoszenie prawdy o mordzie katyńskim.

Justyna Wysokińska i Michał Andrzejewski, XX LO w Poznaniu

Trudno jest zawrzeć w kilku zdaniach ogrom uczuć, które towarzyszyły nam podczas pobytu w Katyniu. Przekraczając bramę polskiej części cmentarza, poczułam wszechogarniającą mnie złość i niedowierzanie. Nie mogłam uwierzyć, że taka zbrodnia naprawdę miała miejsce. Inaczej jest, gdy można to zobaczyć, a nie tylko przeczytać dwuzdaniową notatkę na temat tej koszmarnej zbrodni w podręczniku do historii.

Spacerując po Lesie Katyńskim człowiek szuka w sobie odrobiny siły i nadziei, która mogłaby pomóc mu zrozumieć i zaakceptować to, co się tam stało, a co najważniejsze: przebaczyć oprawcom.

Dopiero w Katyniu zdałam sobie sprawę z wartości i roli przebaczenia. Bez niego nie jesteśmy w stanie żyć dalej w szacunku. Najważniejsze jest jednak to, aby umieć wybaczyć, ale nie zapomnieć! Będąc tam zostaliśmy naznaczeni niewypowiedzianą przysięgą, aby zawsze pamiętać i dawać świadectwo temu, co się stało... by nie zostały po nich tylko guziki...

Katarzyna Brzóska, VI LO w Poznaniu

Z pobytu w Katyniu przede wszystkim zapamiętam ciszę... ciszę, która była obecna wszędzie; przejmująca i przerażająca... Wszyscy zamyśleni poszukiwali tabliczki z nazwiskiem zamordowanego, pod którą zamierzali postawić znicz. Nie było słychać rozmów... nikomu nie były one potrzebne. Co chwilę pojawiały się tylko nowe światełka, zapalone z myślą o pogrzebanych tam ludziach. Był to dzień, który z pewnością zapamiętam. Nieczęsto można spotkać się z tak mocną zadumą, zamyśleniem i smutkiem.

Katarzyna Białas, V LO w Poznaniu

Memoriał „Katyń” jest podzielony na dwie części: polską i rosyjską. Stworzenie i utrzymanie cmentarza, w którym są pochowani ludzie z dwóch różnych narodów wymagało wiele wysiłku i zaangażowania. Przed wejściem duże wrażenie wywołuje stojący drewniany wagon, którym przywożono jeńców. Dalej, po stronie polskiej znajduje się ogromna ilość małych tabliczek w kolorze krwi, które skłaniają do refleksji oraz wspomnień związanych z tym miejscem. Są także elementy pojednania - poprzez zestawienie ze sobą symboli oznaczających religie świata. Największe wrażenie robią metalowe płyty, położne na ziemię, symbolizujące doły, czyli masowe mogiły. W obecnym czasie widzimy zadbane, dobrze utrzymane oraz zorganizowane miejsce pamięci.                       

Piotr Filipek, VI LO w Poznaniu

Cieszę się, że mogłam wziąć udział w takim wyjeździe. Czuję się wyróżniona spośród tylu osób z całej szkoły. Wyjazd do Katynia zrobił na mnie ogromne wrażenie. Miałam świadomość dlaczego tam jadę, ale nie zdawałam sobie sprawy z tego co przeżyli ludzie, którzy tam się znajdowali. Gdy weszłam do Lasu Katyńskiego przeszły mnie ciarki po całym ciele. Zaczęłam rozmyślać i rozglądać się. Wszędzie było dużo tabliczek uświadamiających nam, że zginęło tam mnóstwo ludzi. Poszłam również zobaczyć wagon, w którym przewożono ludzi. Zrobiło mi się wtedy smutno i przykro, że tak spędzili ostatnią podróż swojego życia.  Kuropaty różniły się od Katynia. Wzdłuż drogi ustawiony jest szpaler z setek krzyży. Bałam się tam przebywać, bo uświadamiałam sobie, że chodzę po czyichś grobach.

Zuzanna Woźniewicz, Gimnazjum 50 w Poznaniu

Przekraczając bramę Lasu Katyńskiego, poczułam pełen bólu wiatr, który z każdym moim krokiem w głąb tego umęczonego krwią miejsca stawał się coraz silniejszy. Tutaj nawet śpiew ptaków jest inny, a unosząca się „smuga dusz” nad lasem przeraża. Żadne słowa nie są w stanie opisać tego, co czuję... Szum kołyszących się drzew przypomina szepty wołające o pomoc, na którą jest już za późno. Czuję się otoczona przez setki osób, których moje oczy nie widzą, lecz dusza czuje… Pozostawiam za sobą odbite ślady stóp w trawie, odcisk ręki na drzewie, które niegdyś widziało tyle cierpienia, ale zabieram ze sobą coś więcej – nieodpartą potrzebę głoszenia innym prawdy na temat wydarzeń z kwietnia 1940 roku.

Katarzyna Kruś, XX LO w Poznaniu

Niezwykły wyjazd do Katynia to czas refleksji i powagi. Płakać mi się chciało, gdy uświadamiałem sobie ilu ludzi tutaj zabito, ile ciał kryje ziemia, na której stoję. W czasie Marszu Pamięci stałem obok młodzieży rosyjskiej. Wydawało mi się jakbyśmy złączyli się we wspólnej pamięci o tych, którym stalinowski reżim odebrał życie. Łączył nas jeden cel – oddać szacunek poległym.

Adam Krzywoszyński, Gimnazjum 50 w Poznaniu

Wchodząc do Lasu Katyńskiego, słyszymy szum wysokich drzew – niemych świadków tragedii. A może to wcale nie są głosy drzew, tylko szepty tych, których imiona wypisano na cegiełkach pamięci?

Rozmyślamy o losie ich i naszym - bo to w końcu jest ten sam los.

Sześćset lat gwarancji, że nazwiska poległych będą tkwiły wyryte na krwistym metalu. Sześćset lat pamięci. Czy to wystarczająco, by oddać im należyty hołd? Czy to wystarczająco, by ich dusze mogły zasnąć spokojnie?

Z Lasu Katyńskiego wyszłam odmieniona.

Marta Machowska,  II LO w Poznaniu

Okaleczone drzewa brzozowe wspinające się ku niebu, chłodny powiew wiatru i grobowa cisza…Oto Katyński Las, w którym polegli polscy oficerowie, po których w naszych sercach pozostał ból, smutek i rozpacz. Idąc ścieżkami cmentarza wojennego, czułam, jak niepokój, strach i lęk oplatają moje ciało.. Pozostał tylko ten las-dowód, niosący prawdę o tysiącach jeńców pogrzebanych w zbiorowych mogiłach. Modlitwą wzniesioną do Boga, symbolicznym zniczem oddałam hołd pomordowanym. Jak wielu cierpień musieli doznać w ostatnich chwilach swego życia? Dlaczego to spotkało właśnie ich? Jedno wiem na pewno – godnie i do końca bronili ojczyzny – swego ziemskiego królestwa, a kiedy przyszła po nich śmierć w mundurze NKWD – z godnością odchodzili do Królestwa Niebieskiego. Wspominając poległych, czuję ogromną ulgę w sercu, gdyż wiem, iż żaden z nich już nie cierpi. […] Tylu niezwykłych emocji i dojmujących wrażeń nie zaznałam jeszcze nigdy. Do teraz, gdy tylko zamknę oczy i przeniosę się do Lasu Katyńskiego, w mych uszach rozbrzmiewa dźwięk dzwonu, który każdym swoim uderzeniem niesie echo jęków poległych oficerów…

Karolina Średzińska, XX LO w Poznaniu

Słowo Katyń nabrało dla mnie pełniejszego znaczenia. Nie jest to już tylko symbol zbiorowego cierpienia, ale przede wszystkim miejsce, w którym zamordowani zostali polscy młodzi oficerowie - przecież podobnie tak jak ja, mieli plany na życie, marzenia, ambicje… Zdałam sobie sprawę, że ten przesiąknięty ludzką krwią las to nie tylko ich tragedia- to tragedia członków ich rodzin, a także całego narodu zarówno polskiego jak i rosyjskiego. Myślę, że słowa Adama Mickiewicza przytoczone podczas Marszu Pamięci: „Jeśli zapomnę o nich, /Ty, Boże na niebie,/ Zapomnij o mnie” najlepiej oddają naukę, jaką wynieśliśmy z tego historycznego miejsca.

Agata Migdalska, VI LO w Poznaniu

O wydarzeniach w Katyniu wiedziałam już wcześniej z zajęć szkolnych. Widok tych wielkich zbiorowych mogił, świadomość ilu niewinnych zamordowanych ludzi tutaj leży sprawiała, że czułam się nieswojo. Trudno mi opisać słowami to co przeżywałam. Jedno wiem na pewno: nigdy nie zapomnę słów pani przewodnik i widoku tych grobów. Zostaną w moim sercu na zawsze.

Marta Sobierajska,  Gimnazjum 50 w Poznaniu

Przyjazd do Smoleńska nie wyróżniał się niczym nadzwyczajnym – kolejne miasto wyglądające podobnie do tysiąca innych, rozmieszczonych w okolicy. Ot, nieco większe. Świadomość, że tuż obok znajduje się ów Las Katyński nie mogła najpierw do mnie dotrzeć. Dopiero po wejściu na ten teren, w ciszy i skupieniu, przy dźwięku bijącego dzwonu, poczułam przytłoczenie. Niemal słyszałam odgłosy wystrzałów i tąpnięcia upadających ciał. Paraliżowało to mój umysł.

Beata Pyrzanowska, VI LO w Poznaniu

Wyprawa na Wschód wywarła na mnie ogromne wrażenie. Szczególne znaczenie jednak przypisuję słowom pana Wincentego Dowojny, który w Katyniu stracił ojca. To na jego prośbę – na znak pokoju pomiędzy naszymi narodami – podałam rękę rosyjskim kadetom. Był to dla mnie osobiście akt odwagi, zrobić to właśnie w tym miejscu, mając w pamięci sceny mordu naszych oficerów przez NKWD. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się powrócić do tego miejsca. Już teraz jednak wiem, że w moim sercu przez resztę życia pozostanie trwały ślad kwietniowego wyjazdu.   

Katarzyna Felińska, XX LO w Poznaniu

Zamykasz oczy – jesteś w lesie, otwierasz oczy – jesteś na cmentarzu. Tak wydawałoby się powinno być. Jednak w Katyniu i Kuropatach jest inaczej. Las jest cmentarzem, cmentarz lasem. Szum drzew przynosi tę samą prawdę, co tabliczki z nazwiskami rozstrzelanych lub krzyże.

Nie można powiedzieć, które z miejsc wywiera większe wrażenie. W Katyniu uczczono już pamięć ofiar, są krzyże, są tabliczki, są nazwiska. To symbol zwycięstwa w walce o prawdę. W Kuropatach pojawiły się już krzyże, ale pozostają bezimienne. Tam ciągle walczy się o prawo mówienia o ofiarach ludobójczych zbrodni terroru sowieckiego.

W obu tych miejscach byli ludzie, którzy ginęli i którzy mordowali. Potem przyszli ludzie, którzy odkryli. W końcu nadszedł czas ludzi, którzy będą pamiętać i głośno o tym mówić.

Małgorzata Krawczak,  V LO w Poznaniu

Katyń - sama wiedza nie wystarczy, trzeba TO zobaczyć na własne oczy. Zobaczyć, czyli doznać szokujących wrażeń i wstrząsających umysł refleksji, których nie sposób opisać, wszak nawet wyobraźnia nie radzi sobie z takim wyzwaniem. Znakiem mej pamięci był zapalony znicz pod rdzawymi płytami z nazwiskami pomordowanych oficerów. Łzy same napływały do oczu i to nie tylko przez odczuwalny smutek po ich stracie, ale też z dumy, że jestem Polką. Czuję też wielką ulgę w sercu i mocno wierzę, że konflikt Polski z Rosją jest już definitywnie zakończony. Zrozumiałam to, gdy podczas Marszu, podałam rękę przedstawicielowi rosyjskiej młodzieży. Chciałabym, by uścisk naszych dłoni stał się widomym znakiem, że to, co działo się wiosną 1940 roku w Katyńskim Lesie jest wielką tragedią obu narodów, a także, że teraz wspólnie możemy oddać pokłon ofiarom komunizmu. Jestem pewna, że tej wyprawy nigdy nie zapomnę.

Joanna Śledzikowska, XX LO w Poznaniu

Nigdy nie zapomnę o miejscu, w którym Las szepcze

o bólu, cierpieniu i śmierci niewinnych ludzi.

Nigdy nie zapomnę o miejscu,  gdzie w skrwawioną ziemię

wrastają korzenie drzew wykrzykujących prawdę o okrutnej,

nieludzkiej, dokonanej z zimną krwią zbrodni.

Nigdy nie zapomnę o miejscu, w którym ciało człowieka

doznaje dreszczy pod wpływem przepełnionej smutkiem,

proszącej o pamięć i modlitwę pieśni wypływającej z serca dzwonu.

Nigdy nie zapomnę o miejscu, gdzie wskazówki zegara zastygają w powietrzu,

a dusze zmarłych i żyjących łączą się nierozerwalną nicią wdzięczności.

Nigdy nie zapomnę o Lesie Katyńskim,

miejscu, o którym nie wolno zapomnieć!

Zuzanna Bijaczewska, V LO w Poznaniu

Las Katyński. Miejsce o krystalicznie czystym powietrzu. Miejsce, w którym możemy podziwiać smukłe sosny. Miejsce, w którym niegdyś odpoczywali ludzie. I przede wszystkim miejsce okrutnej zbrodni, zbrodni, która usunęła w cień wszystkie walory tego lasu. Znajdując się wśród sześciu krzyży w kolorze rdzy, symbolizujących groby poległych, i spoglądając na piękne, rozwinięte, wysokie sosny zastanawiałem się: czy gdyby nie ogłoszenie przez Niemców 13 kwietnia 1943 odkrycia masowych grobów, to ludzie nadal zachwycaliby się niezwykłością Lasu Katyńskiego? Tylko przypadek zadecydował, że poznaliśmy tragedię Katynia. Przecież krótko po odkryciu zbrodni na ten teren wkroczyła Armia Czerwona.

Myślę, że niewiele brakowało, by tajemnica lasu zastała zachowana. Nasuwa więc się pytanie: ile miejsc, skrywających podobne, sekretne zbrodnie zostało nieodkrytych?

Jacek Lechna, VI LO w Poznaniu

Katyń. Największe wrażenie zrobił na mnie krzyż i dwie duże tablice z nazwiskami wszystkich tam pomordowanych. Jak można zabić tylu niewinnych ludzi bez powodu? Dlaczego ci, którzy kochali swoją ojczyznę i służyli jej zostali tak potraktowani? Na to pytanie nigdy nie usłyszę odpowiedzi.

Zuzanna Jakubowska, Gimnazjum 50 w Poznaniu

Poznań. Jestem dość przerażony wyjazdem za naszą wschodnią granicę, po głowie chodzi mi uporczywa myśli: jak tam będzie? Czy podróż do „Golgoty Wschodu” to dobry pomysł? 

Gniezdowo. Marsz Pamięci – początek na małej stacyjce kolejowej, skąd oficerów transportują do katyńskiego lasu, gdzie już czekają kaci z NKWD. Ile to kilometrów? Dwa, może trzy… Katyń.  Gdzie jest Bóg? Czy ludzie mają dusze? Czy oprawcy nie drży ręka, kiedy oddaje strzał w tył głowy? Co czuje, gdy zamek pistoletu zacina się?  Co w tym samym czasie czuje ofiara? Próbuję to sobie wyobrazić – na nic… i tak nigdy nie będę wiedział, co Oni wówczas czuli…

Patrick Dolata, XX LO w Poznaniu

Katyński Las. Trudno pozbierać myśli widząc ogrom tej tragedii. Wpatrując się w tabliczkę z nazwiskiem oficera, któremu miałam zapalić znicz czułam wielki smutek. Zabrano mu życie, marzenia, plany. Cieszyłam się jednocześnie, że mogę tu być, pomodlić się, pamiętać.

Paulina Rychlewicz,  Gimnazjum 50 w Poznaniu

W mojej wyobraźni Katyń nigdy nie istniał. Nie spodziewałam się, żeby wrażenia z pobytu w tym miejscu były mocniejsze od tych związanych z obozami koncentracyjnymi...

Gdy weszliśmy do Lasu Katyńskiego, zobaczyliśmy pięć ogromnych krzyży. Krzyczały do nas: „To MY – tutaj, śmierć, dawno, pamiętajcie.” Mój wzrok błądził po sylwetkach innych ludzi – jak oni mogą chodzić bez oddania czci obok tych masowych grobów – myślałam. Czyżby nie odczuwali podniosłej atmosfery, jaka panowała w tym lesie?

Człowiek wyciszony – człowiek odczuwający. Znicz stał się dla nas symbolem solidarności i współczucia dla zmarłych, tak więc postawiliśmy ich wiele  przed tabliczką w Katyniu czy krzyżem na wzgórzu w Kuropatach.

Kuropaty były miejscem o wiele bardziej mrocznym niż Katyń. Człowiek gubił się pośród półcieni i starych krzyży. Nie chciał iść naprzód w obawie przed zdeptaniem czyjegoś miejsca pochówku. Wydawało się, że spomiędzy drzew wyjdzie jakiś człowiek – martwy człowiek. Tu śmierć dawała się odczuwać dalece bardziej, w Katyniu rządziły szacunek i pamięć.

Patrycja B. Zalas, V LO w Poznaniu

{/slider}

{slider=Mazurek Dąbrowskiego w Kuropatach}

     Późnym popołudniem, 28 kwietnia przybyliśmy – my, uczestnicy II Marszu Pamięci, do dużego kompleksu leśnego, zwanego uroczyskiem w Kuropatach obok Mińska na Białorusi.

     Kuropaty leżą na północno – wschodnich obrzeżach Mińska. Według różnych danych w miejscu tym znajdują się szczątki 30-250 tysięcy ludzi. To prawdopodobnie największe cmentarzysko Polaków na świecie. Opozycja białoruska podaje, że w Kuropatach, ciała pomordowanych spoczywają w blisko 400 dołach śmierci.

     W latach 1939 -1941 wymordowano w tym miejscu około 4500 Polaków, w tym około 4000 na podstawie decyzji Stalina z dnia 5 marca 1940 roku (z tzw. listy białoruskiej). Najwięcej naszych rodaków zostało jednak straconych w 1937 roku, a nawet wcześniej. Ocenia się, że było ich blisko 100 tysięcy. Jest więc to miejsce ludobójstwa porównywalne z Oświęcimiem.

     Pobyt w tej miejscowości wywarł na nas ogromne wrażenie. Las, w którym spoczęły ciała ofiar radzieckiego terroru, jest „pomnikiem” upamiętniającym los poległych tu ofiar. Nie można przejść przez to miejsce obojętnie. Setki krzyży w Kuropatach traktowaliśmy jako pamiątkę po ludziach, którzy stali się ofiarami terroru stalinowskiego. Dziś pojawiają się  tabliczki z nazwiskami tych, których polegli na tej białoruskiej ziemi. Dzieci, wnuki, krewni, chcą, chociaż w taki sposób, oznaczyć miejsce kaźni bliskiego im człowieka. Oczywiście mieliśmy na uwadze to, iż są to jedynie tablice symboliczne. Nikt z żyjących teraz ludzi nie wie dokładnie, nie może wiedzieć jak, gdzie, w jakim miejscu dotknęła ofiarę kula kata.

     Na głównej alei tego niezwykłego miejsca, cmentarza, wznosi się zielony metalowy krzyż z napisem „Wieczna pamięć Polakom rozstrzelanym w Kuropatach”. To właśnie tu, w pierwszych minutach pobytu w tym szczególnym dla nas miejscu, odśpiewaliśmy nasz hymn narodowy. Ponad 40 takich krzyży stoi też w wielu miejscowościach Białorusi, jako znak pamięci o poległych rodakach.

     Ogromny szary kamień, głaz, znajdujący się na jednym z leśnych wzgórz cmentarza, informuje o tym, iż ma tu powstać pomnik, będący świadectwem tych strasznych wydarzeń, pamiątką ofiar okrutnych represji. Ze spuszczonymi głowami, w milczeniu, spacerowaliśmy pomiędzy drzewami, by oddać hołd poległym. Zapalone w tym miejscu znicze i chorągiewki były świadectwem naszej zadumy nad losem poległych i naszą prywatną modlitwą.

     Obecnie opiekę nad cmentarzem w Kuropatach, które stało się symbolem ludobójstwa znanym na całym świecie, sprawują dobrowolnie mieszkańcy Mińska i innych miast, także naszego kraju.

     Cieszyliśmy się, iż dane nam było odwiedzić tak ważne dla nas, Polaków miejsce. Nigdy o nim nie zapomnimy!

(Na podstawie artykułu Ryszarda Jasińskiego, „Głos znad Niemna, 17.10.2003).

opracowanie:

 Beata Andrzejczak,  Gimnazjum nr 50